niestety nie jestem w stanie teraz nadrobic.. podczytalam tylko pare ostatnich postow.
Opowiem troszke o moich trudnych poczatkach.. Zaraz po cc przystawili mi małą do piersi i ciągnęła ją prawie godzine.. az usnela. Obudzila sie jak jej wypadl sutek z buzi i od razu ryk. To polozna mi ją dala na druga strone. I tak bylo pierwsza dobe, jadla ciagle, a jak nie to plakala. Ciągiem spala raz nie cale 2 godz. na drugi dzien po porodzie- wieczorem. Bylam wykonczona, niewyspana, obolała.. chcialam tylko plakac razem z nia. W 2 dobie juz nie wytrzymalam.. kazdy mi mowil ze mam za chudy pokarm i sie po prostu nie najada. Dokarmily ja polozne z plastikowego kieliszka z dziubkiem. Nic to nie dalo, wszystko ulała. W koncu jakas polozna wziela nas do zabiegowego i odpowietrzyla małą.. okazalo sie ze miala problem z wydaleniem kupki z mojego mleka- miala zastój miedzy smółką, a taką juz normalna. Od tego momentu bylo juz tylko lepiej, ale swoje przezylam przez 2 pierwsze dni. P. mnie probowal doprowadzic do porzadku, gdyby nie on to nie wiem co by bylo.
Teraz moim jedynym problemem tak naprawde jest to, ze malutka po jedzeniu bardzo zadko beka. Nosze i nosze, az zaczyna mi sie denerwowac wiercic odkladam ja i za pare minut ulewa. I czkawa od razu ją lapie taka, ze az ciezko jej jesc. Jak to u was wyglada?
No i chcialam jeszcze zapytac mamus po cc jak tam wasze brzuszki? moj to taka galaretka i nie wiem czy nastawiac sie na 'cuda', ze wroci do normalnosci w najblizszym czasie..
Caluje i sciskam