rtyska, jezeli twój mały zachowuje sie tak w ciągu do 1,5h po jedzeniu, to nie jest to objaw glodu, nie musi to też wcale być kolka (delikatnie sprawdx twardość brzuszka), może po prostu nie może sobie poradzić z nadmiaru bodźców
Moja mała też miała takie "słabsze chwile" a wynikały z tego, ze wkrotce po jedzeniu nie mogła się na tyle wyciszyć aby zasnąć.
Moja metoda (póki co bardzo skuteczna) jest taka;
na wszelki wypadek biorę ją na rece i próbuje odbić - najczęściej odbija, bo w trakcie płaczu połyka powietrze
a potem próbuję ją wyciszyć
dziś pomogło - najpierw dmuchanie przez śpioszki po brzuszku - tak żeby ciepłe powietrze rozluźniło to co spięte
- następnie zwyczajne położenie sie koło niej z twarzą przy jej buzi -tak by czuła moją obecność (dzieciaczki w tym wieku nie za bardzo kojarzą, że rączki i nóżki sa ich własnością i całą swą tożsamość odczuwają "główką")
- no i leżałyśmy tak sobie, ja z ustami na jej czułku, dopóki głęboko nie zasnęła (njpierw musiala uspokoić oddech)
kiedy ma naprawdę ciężkie ataki szału dodatkowo dostaje na ten moment smoczek, bo Hania ma bardzo silny odruch ssania (zabieram go kiedy już zasnie)
druga metoda to bardzo, ale to bardzo delikatne kołysanie dopóki nie zaśnie - ale to się sprawdza tylko kiedy ataki szału są "lzejsze"
nie dostawiaj do cyca , jeśli mały jest po kilkunastominutowym jedzeniu (w ciągu min 1,5h po), bo możesz mu pogorszyć - przeje się, a jeśli to problem z brzuszkiem, to po prostu dłużej będzie się męczył
jeżeli nie masz smoczka to zainwestuj, nie ma co demonizować tego sprzetu, a dziecku może pomóc
Jeżeli czujesz, że nie możesz sobie poradzić, poproś kogoś by się zajął małym dopóki sama się nie uspokoisz - bo tylko spokojna mama może uspokoić dziecko
dobranoc