ayla, u mnie też się tak zdarzyło, w ogole ostatnio mała marudna jakaś popołudniami. U mnie działa tylko najpierw cyc, potem smoczek i zasypianie razem z mała (jak już twardo zasypiala to do łóżeczka ją) Dziś udalo mi sę ja "zaśpiewać". Nie wiem jak wasze dzieciaczki, ale moją to trzeba zagadać, albo zaśpiewać - bo jest bardzo wrażliwa na głosy. Dodatkowo delikatny masaż brzuszka - nie ma typowych objawów kolki (prężenie się, prostowanie nóżek itd) ale i tak okazalo się, ze to brzuszek przeszkadzał w zasnieciu - poszła kupka i był spokój i sen.
Ale powiem Wam, ze nie usypianie mnie meczy ostatnio najbardziej, ale karmienie. Hania nie jest typem wisicyca, wręcz odwrotnie - od poczatku cyc tylko do jedzenia- szybkie opróżnienie i już, ale od tygodnia hania jest wręcz antycycem! Karmienie wychodzi tylko przez sen, nocne, poranne i po kapieli
ale w dzień jest koszmar! Jak już mi się ją uda dostawić to je max 10 min, ale najczęściej krócej i zaczyna wrzeszczeć - to ją odbijam, pionizacja ją uspokaja, trzeba ją zagadywać, ale nie ma mowy zeby sie jeszcze raz przyssała, jak tylko widzi pierś to krzyk jest na cały blok, ręce mi opadają
Kiedy ściągnę pokarm - to z butli wcina jak by nidgy nie jadła - jednym slowem nie najada się, a ssac nie chce. Pomysly mi się skończyły i nie wiem co z tym wszystkim robić
W zeszlym tygodniu byłysmy z mała w zpitalu z podejrzeniem biegunki - ale nic nie wyszło - ani bakterie ani wirusy (robiła bardzo rzadkie kupki i tydzień temu pojawił się w nich śluz), teraz trochę się poprawiło, ale do normalności to jeszcze trochę...
Lekarka mi powiedziała, że dziecko w dobrej kondycji to się nie ma co martwić, a na karmienie znaleźć jakiś sposob.
Tylko co ja mam zrobić?