kurcze
Eirma, to współczuję tej ospy, zwłaszcza mężowi, bo strasznie jest nie móc podejść do własnego dziecka. Leoś pewnie to dzielnie znosi i faktycznie, w sumie mając kilka krostek łagodniej to przejdzie niż starsze dziecko, które jest całe obsypane. Chociaż z tą ospą to dziwna rzecz. Mój chrześniak miał ospę jak był mały ok roczku, też kilka krostek. A potem nagle parę miesięcy później znowu miał. Czyli nie wiadomo, kiedy ją miał naprawdę, ale Letka się wtedy nie zaraziła.
Agrafka, tak jak dziewczyny piszą, możesz pewnie tylko próbować i pomagać, ale jak nie chce to chyba nie ten czas. Moja córka była bardzo oporna. Wtedy mieszkaliśmy w UK. Co rozmawialiśmy przez Skype to tylko były pytania, siedzi już? raczkuje już? chodzi już? a tu wiecznie tylko nie, nie, nie... Letka sama siedziała mając 8 miesięcy, nie raczkowała w ogóle tylko jeździła na pupie, a sama zaczęła chodzić mając 16 miesięcy. Bo ona chciała już biegać i wcześniej po prostu nie mogła utrzymać równowagi :-). A mój teść tylko mówił, nie ma cię kto nauczyć i jak wróciliśmy do kraju to ciągle z nią chodził za ręce... w końcu dał za wygraną

. A zęby to jej wyszły jak miała 8 miesięcy. Ale to podobno dobrze jak później wychodzą, bo są lepiej zmineralizowane.
Sawinek jest zupełnie inny od siostry, wcześniej ząbki, już prawie raczkuje, chociaż sam to siada tylko z pozycji brzusznej i krótko usiedzi. A jak już pisałam, ruszył do przodu za zdalnie sterowanym autkiem. Za to teraz to ciągle pędzi w stronę kwiatków, a jak się pytam gdzie idzie, to się cieszy i pędzi jeszcze szybciej. Ale że na panelach to się ślizga, dlatego chcę mu na kolankach przyszyć łatki antypoślizgowe.
I kolejny krok do przodu. Jak zaczął jeść chrupki kukurydziani to już mu grudki w jedzeniu nie przeszkadzają!!! tylko kaszki ciągle be
a dziś nieszczęśliwy, bo się nam wózek zepsuł :-(. kółeczko odpadło, chyba jednak te jazdy po wertepach w Zakopanym się dały we znaki. I musimy czegoś poszukać, ale używanego, bo nowego się nie opłaca.