Monika....jakoś nie wydaje mi się że ktoś chciałby się dzielić taką informacją ot tak z marszu.......
Z wyliczeń moich i lekarza był to 6 tc. Od samego początku beta rosła bardzo mało, ale rosła. Mimo końskich dawek leków podtrzymujących niestety straciłam moje maleństwo. Według lekarza od samego początku nie było szans na utrzymanie, ja jednak żyłam nadzieją.
Nie była to ciąża planowana, ale też nie mogę napisać że była to wpadka bo świadomie doszło do zbliżenia bez zabezpieczenia.
Ciężko mi bardzo, ale cieszę się że mam Leosia, daje mi dużo radości w ciężkie dni, to takie moje słoneczko. Nie wiem co bym bez Niego zrobiła.Jednak gdy zapada zmierzch, Leoś śpi ja wieczorami płaczę i zastanawiam się dlaczego spotkało to nas.
Ojej, no nie będę tu już wypisywać takich smutków.
Ten rok jest dla mnie strasznie ciężki i marzę aby się skończył. Moja choroba, strata maleństwa, problemy rodzinne to za dużo jak na mnie.