U nas kłótni jako takich też nie ma, chociaż zdarzają się nam ciche dni ;-) Żadne z nas nie toleruje krzyku jako metody konwersacji, więc ciężko o solidną sprzeczkę. Natomiast, niestety, mojemu zdarza się powiedzieć o kilka słów za dużo i wtedy mnie się robi przykro, zamykam sie w sypialni i trzy dni ze sobą nie rozmawiamy. Przykładowo, ostatnio na urlopie w Serbii. Ja miałam wyjątkowo podły dzień - w ciągu godziny chyba zaliczyłam wszystkie stany emocjonalne i odczucia temperaturowe, do tego po południu na mieście złapał mnie straszny ból w jelitach. A mój partner zamiast pochylić się nad ciężarną, wygarnął mi, że po co się pchałam z nim do miasta, było siedzieć w domu i w ogóle jaka to ja jestem marudna. Mnie się zrobiło strasznie przykro i gdybyśmy byli sami, pewnie do dzisiaj byśmy nie rozmawiali ;-) Ale jego rodzice widzieli sytuację i jego mama wyjaśniła mu, że to wszystko normalne w ciąży i że naprawdę i tak mu dostarczam sobą mało atrakcji i jakoś się dogadaliśmy. A on od tamtej pory ma jakoś więcej cierpliwości do mnie.
mam nadzieję,że niedługo odstawię steryd