reklama

Listopad 2010

U nas kłótni jako takich też nie ma, chociaż zdarzają się nam ciche dni ;-) Żadne z nas nie toleruje krzyku jako metody konwersacji, więc ciężko o solidną sprzeczkę. Natomiast, niestety, mojemu zdarza się powiedzieć o kilka słów za dużo i wtedy mnie się robi przykro, zamykam sie w sypialni i trzy dni ze sobą nie rozmawiamy. Przykładowo, ostatnio na urlopie w Serbii. Ja miałam wyjątkowo podły dzień - w ciągu godziny chyba zaliczyłam wszystkie stany emocjonalne i odczucia temperaturowe, do tego po południu na mieście złapał mnie straszny ból w jelitach. A mój partner zamiast pochylić się nad ciężarną, wygarnął mi, że po co się pchałam z nim do miasta, było siedzieć w domu i w ogóle jaka to ja jestem marudna. Mnie się zrobiło strasznie przykro i gdybyśmy byli sami, pewnie do dzisiaj byśmy nie rozmawiali ;-) Ale jego rodzice widzieli sytuację i jego mama wyjaśniła mu, że to wszystko normalne w ciąży i że naprawdę i tak mu dostarczam sobą mało atrakcji i jakoś się dogadaliśmy. A on od tamtej pory ma jakoś więcej cierpliwości do mnie.
 
reklama
hej...poniedziałkowo

trzymajcie dzisiaj za nas kciukaski, bo po południu mamy usg
i w ogóle jakiś aktywny dzień się zapowiada...

a....i przeraziłam się 3 kg na plusie:baffled:mam nadzieję,że niedługo odstawię steryd:dry:
 
Witam poniedziałkowo :)
Relacje z partnerem nie zawsze są cudowne.. Ale co to za związek bez sprzeczki ? Flaki z olejem :)
Ja mam dośc zywy temperametr , ale w ciązy cos mi się poprzestawialo i jestem potulna jak baranek a mój D tez jest bardziej wyrozumiały. Jak czasem chce postawić na swoim to łapie sie za brzuszek i pytam : Co odmawiasz nam tego ? Taki jestes dla córeczki ? :P Ja jej to wszystko powiem .. :) A ze mojemu D wydaje się ze nasza kruszyna wszytsko słyszy i zapamięta w większosci przypadków ulega :D

Meryan- Trzymam kciku! Napewno wszytsko bedzie ok! Ja wizyte mam jutro ale bez usg
 
Ja też witam Was wszystkie i Wasze fasolki :-)

Meryan - trzymam kciuki za Twoją wizytę :-)
ja sama idę w środę na USG a w czwartek na wizytę i jestem coraz bardziej przerażona, zaczynają mi się pojawia czarne mysli, których nie potrafię odgonić (niby się pocieszam, że póki piersi bolą i mnie mdli to na pewno jest super, ale nie potrafię przestać myślec o tym, ze z maleństwem może być coś nie tak :-(, im bliżej wizyty tym gorzej ...

teraz siedzę w pracy i usiłuję się do czegoś zabrać, ale jak na razie skończyłam jedną rzecz i mam problem ze zrobieniem kolejnej ... mam nadzieję, że szef nie przypomni sobie jeszcze dzisiaj o naszym projekcie i do jutra jakoś uda mi się to ogarnąć :-)
ale generalnie cieszę sie, że już wróciłam od klienta do biura bo tu mam przynajmniej lepsze jedzonko ... naszła mnie ochota na strasznie niezdrowe chińskie żarcie :-) i jeszcze nie wiem czy ulegnę ...
 
ja sama idę w środę na USG a w czwartek na wizytę i jestem coraz bardziej przerażona, zaczynają mi się pojawia czarne mysli, których nie potrafię odgonić

Oj, Kasia, jak ja Cię dobrze rozumiem. Miałam to samo przed genetycznym. Wręcz z myslami czy serduszko jeszcze bije. Wiem, że to trudne, ale staraj się myśleć pozytywnie. Będzie dobrze, jest dobrze, musi być dobrze. U mnie się okazało, że niepotrzebnie się stresowałam, wszystko wyszło idealnie. U Ciebie też tak będzie :-)
Wierzę w to.
 
Nie no chińska zupa z torebki to absolutnie odpada - chyba ostatni raz na studiach takie ustrojstwo jadłam ;-)

myslę o makaronie chińskim z kurczakiem i warzywami albo o takim fajnym kurczaku z cebulą na ostro :-) ale myślę, że dzisiaj zwycięży jednak pseudo domowe jedzonko w stołówce bo mam straszną ochotę na zupę (liczę, że podadzą ogórkową albo kalafiorową :-) ) do chinolka zawsze zdążę się wybrać :-)


Anbar - bardzo dziękuję :-)
no musi być dobrze innej opcji nie ma po prostu ... no ale stresik przez te dwa dni chyba mnie nie opuści ...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry