Oj Mysza, to mamy podobnych facetów hahah
...
My tez sie mało kłócimy ale to tylko dlatego że moj R. jest bardzo bardzo cierpliwy ale jak już przeginam to potrafi tupnąć...
ja za to musze sobie pokrzyczeć, pogadać a potem i tak sie przytulam i przepraszam...Myslę, że już sie przyzwyczaił...Tylko raz wyszłam z domu przez 4 lata na spacer po kłotni, to była zima, tak cholernie zmarzłam ze po 10 minutach byłam spowrotem a moj R. czekał na mnie z ciepłą herbatka i spytał -"warto było?"...hahaa
gdyby mój partner był uparty i wybuchowy nic by z tego nie było...
Dziewczyny...Mój prof. i promotor na studiach powiedział mi kiedys takie słowa" Jeśli chcesz się pokłócić, jesteś zła o coś, to spróbuj sie z tym najpierw przespać a jak rano sie obudzisz to stwierdzisz że już nawet nie pamiętasz co miało byc powodem kłótni-bo jak to zwykle bywa-to są błachostki". Staram się tego trzymać, chociaż życie i emocje czasem weryfikują...Życzę Wam przyjemnych pogodzeń-ja choćby dlatego lubię się kłócić
-zwieranie rozjemu bywa niezwykle przyjemne 
My tez sie mało kłócimy ale to tylko dlatego że moj R. jest bardzo bardzo cierpliwy ale jak już przeginam to potrafi tupnąć...
Dziewczyny...Mój prof. i promotor na studiach powiedział mi kiedys takie słowa" Jeśli chcesz się pokłócić, jesteś zła o coś, to spróbuj sie z tym najpierw przespać a jak rano sie obudzisz to stwierdzisz że już nawet nie pamiętasz co miało byc powodem kłótni-bo jak to zwykle bywa-to są błachostki". Staram się tego trzymać, chociaż życie i emocje czasem weryfikują...Życzę Wam przyjemnych pogodzeń-ja choćby dlatego lubię się kłócić