P. też gotuje, ale kiepsko i trzeba go za rączke prowadzić
Moim zdaniem mój gotuje nawet lepiej ode mnie, ale on twierdzi, że to nieprawda. Pewnie sie boi, że będę częściej "się źle czuła" ;-)
Ale na serio, u nas sprawa z jedzeniem jest dość prosta. Ja rządzę w kuchni kiedy w menu są potrawy kuchni polskiej i międzynarodowej, on przejmuje chochelkę jeśli ma ochotę na coś bałkańskiego.
A co do podziału obowiązków, w zasadzie nie istnieje. Ten kto widzi, że trzeba coś zrobić, robi to. Szczęśliwie próg odporności na brud i bałagan mamy równy, więc nie ma tak, że się wkurzamy na siebie wzajemnie o nieposprzątanie. Mimo to podzieliliśmy się niektórymi obowiązkami, bo np. ja nienawidzę odkurzać, a on myć kibelka i sprzątać w łazience. Ostatnio na niego też spadła obsługa zmywarki, bo trzeba się do niej zginać wiele razy, szczególnie przy wypakowywaniu, za czym nie przepada mój brzuszek, więc nie robię tego w ogóle.
Ja w moim R. zakochałam sie jak go zobaczyłam z 2miesięczną dziewczynką na rękach

.
Ja mojego z dziećmi zobaczyłam jak już byliśmy trochę razem, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to z nim chcę założyć rodzinę. Najśmieszniejsze jest to, że to on jest bardziej prodzieciowy niż ja. Uśmiecha się do dzieci na ulicy, bawią go i rozczulają maluchy bawiące się na podwórku, ma więcej cierpliwości do ich krzyku, itd.