Hej
witam po długiej przerwie. Za nami wczasy, było super, bardzo wypoczelam i strasznie zal było wracac. Moj mąż w delegacji do weekendu, Seba u mojej mamy, zostały same babki na chacie (nie liczac kocura, wprawdzie wykastrowanego, ale ciii bo sie obrazi).
Co do szkoły rodzenia to ja nie uczestniczylam nigdy, chociaz mysle, że gdyby nie mieszkanie przy pierwszym dziecku w akademiku rodzinnym, gdzie kazdy mial ciąże albo chociaz dzieci, ciężko by było. Tak to do pierwszych kapieli przychodzily nam pomagac bardziej doświadczone kolezanki. W ogole zawsze mielismy na kogo liczyc. Przy kolejnych dzieciach chyba nie ma sensu chodzic do szkoly. Chociaz napewno czegos moznaby sie nauczyc. tylko czasu brak. Dwa razy w tygodniu po 1,5 godziny to dosc duzo, szegolnie kiedy nie ma sie opieki zastepczej dla dzici na ten czas.
Gratuluje slubow i zdanych egzaminow !
Ide spac
Pa