reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie „Butelkowe S.O.S. - chwila, która uratowała nasz dzień” i opowiedz, jak butelka pomogła Ci w rodzicielskim kryzysie! 💖 Napisz koniecznie Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców. Ekspres i sterylizator z osuszaczem od marki Baby Brezza

reklama

Listopad 2010

Cześć dzewczynki, my zamówiliśmy wózio i dostałam cynk od pani ze sklepu, że będzie w srodę jupii :-)
Amerie-jeszcze kilka dni temu również byłam samotna, gyż mój m pracował całymi dniami, od poniedziałku zaczyna nową pracę i weekendy w końcu ma wolne. A miał iść do pracy w sobotę i niedziele do 20 a tu zonk hehe


Mam pytanko czy są tu tarczycówki przyjmujące euthyrox????
 
reklama
Witam sobotnio :)
My dzisiaj też zabieramy się za sprzątanie. a ja za prasowanie. Tylko Małgosie do babci musimy eksportować, bo z nią to będzie jeszcze gorzej w domku wyglądać hehe.
Pozdrawiam i miłego porządkowania, prania i prasowania papa
 
Amerie i ja witam w klubie samotnych. Mam to samo,mój TŻ pracuje ostatnio 14-23 więc totalnie się mijamy,bo jak on wraca to ja już zazwyczaj śpię. Do tego ostatnie tygodnie pracował 6-7dni w tyg więc widujemy się weekendy tylko(kiedy ja mam wolne) i to tylko parę godz bo popołudniami on w pracy,i w poniedziałki kiedy on sobie robił wolne lub pracował parę h tylko do popołudnia,ale to sam wieczór tylko bo ja z kolei po pracy byłam :( Przeprowadzaliśmy się i potrzebowaliśmy zastrzyku gotówki (bo kaucja,bo pierdółki do nowej chatki,zakupy dla dzieciaczka cały czas) więc pracował na okrągło. Ale na szczęście mi zostało tylko 2 tyg pracujące więc potem już chociaż do popołudnia czas będziemy razem spędzać.Też ostatnio z nim o tym rozmawiałam,to się wkrótce zmieni(na szczęście) i on postara się inne godziny pracy popróbować tak abyśmy więcej czasu ze sobą spędzali.
 
No i właśnie też dlatego nie chce iść na to L4, jak w poniedziałek wyszłam z pracy po dwóch godzinach, a we wtorek w ogóle nie poszłam :) bo ciężko mi się wstawało to myślałam że zwariuje, małe mieszkanie wysprzątałam w godzinę, zabrałam się za gotowanie, robienie sałatek itp. ale na drugi dzień już nie miałam co robić, czułam się jakbym była chora... A tak wracam niewiele przed moim coś tam porobię, idziemy na siłownie i mamy czas dla siebie. Nie wytrzymałabym więcej takich dni, nie miałam motywacji żeby wstać z łóżka, pracy mgr też nic nie napisałam, no nie lubię siedzieć w domu.

A w ogóle to jest zimno i nie dopinam się w żadnej kurtce i wkurza mnie to że chyba będę musiała coś kupić, mam kilka dłuższych swetrów ale jak zacina deszczem to nie zdają egzaminu.

A co do facetów to do każdego trzeba mówić drukowanymi literami i niestety nie ma co liczyć na to że się domyślą!
My na szczęście nie mamy takich etapów, mój jest bardzo czuły, ale myślę że duża zasługa tu Pani psycholog z SR. Mieliśmy takie 2 h zajęć gdzie Pani właśnie o tych rzeczach mówiła. Żeby mężowie nie traktowali żon jako inkubatorów tylko jak kobiety, żeby patrzyli na to za co się w nas zakochali itp. i widziałam po minach niektórych mężczyzn nagłe oświecenie że przecież w tej kwestii nic się nie zmieniło i że ich kobieta dalej potrzebuje czułości i zapewnienia że jest pożądana. No niestety niektórym mężczyznom trzeba to wprost powiedzieć
 
Rtyska ja wczoraj wywaliłam mojemu tekstem że czuję się jak inkubator w połączeniu z maszyną sprzątającą, gotującą, piorącą i wykonującą inne czynności ku chwale jego bytu, bo przecież maszyna nie ma uczuć, prawda?
Tylko u nas nie zapowiada się lepiej tylko gorzej, szef męża wyjeżdża na miesiąc więc będzie miał jeszcze więcej pracy, i do tego musi zdać ostatnie egzaminy i obronić inż. więc nawet nie liczę na jakąkolwiek poprawę...
Póki co uciekam w przygotowywanie małemu kącika i się trochę zamykam w sobie przy okazji, zresztą obecnie mam wrażenie że nikt mnie nie rozumie i takie tam ciążowo-hormonowe wariacje....
Idę przywitać się z miotłą i ścierką...a potem zrobię obiad...
 
rtyska- u nas położna na SR również uświadamiała panów, skutecznie, bo mąż po szkole w domu był jakiś taki nadmiernie czuły :-)
Opowiadała położna o różnych sytuacjach z jakimi się spotkała, jakic lepiej unikać i nie narażać się żonie :-) np:
Wpada mąż do pokoju, gdzie leżała wycieńczona żona po porodzie, a mąż widząc jej brzuszek, ( jak wiadomo nie płaski)chcąc zażartować , krzyknął " A mówili, że urodziłaś"
Ponoć wyleciał z pokojuszybciej niż wpadł :-D
 
Rtyska ja dokładnie z tego samego powodu jeszcze pracuję. Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu całymi dniami,zawsze byłam aktywna i w ciągłym ruchu,ostatnio nieco zwolniłam tempo bo wiadomo i ja najchętniej to bym do samego porodu pracowała ale mój TŻ zrobił mi taką awanturę jak mu powiedziałam,że chcę do listopada pracować,że odpuściłam i do 15 października pracować będę. Jemu głównie chodzi o dojazdy,bo po przeprowadzce mam ok 30km w jedną stronę i on się martwi,że nie powinnam już prowadzić z takim brzuchem.
A co do czułości to ja nie mogę narzekać. Jak już się widzimy przez te parę godz w tygodniu to okazuje mi czułość,przytula i ogólnie sprawia,że czuję,że jestem kochana :) Codziennie jak wraca z pracy to ja już zazwyczaj śpię ale on pierwsze co robi to kładzie się koło mnie,daje buziaka,przytula i głaszcze brzuszek. Więc w sumie tylko na ilość czasu razem mogę narzekać. Ale faktycznie-rozmowa,rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Właściwa komunikacja i artykułowanie swoich uczuć i potrzeb potrafią zdziałać cuda czasem :) a na faceta nie ma co liczyć,że się sam domyśli ;-)
 
No to ja wam powiem, że co prawda nie jestem na L4, ale przeniosłam pracę z biura do domu i siedzę tak od czerwca i baaardzo sobie chwalę. A kiedyś sobie zupełnie nie wyobrażałam ciąży i macierzyńskiego i wszystkim wokół trąbiłam, że oszalałbym tak codziennie w domu, że to poranne wychodzenie i popołudniowe wracanie nadaje taki idealny rytm i sens dniowi codziennemu. I jednak się okazało, że nie jest tak. Ok, rytm nadal jakiś tam mam, bo wstaję ok. 9 kiedy zaczyna się dzień biurowy, ale potem już się tak nie trzymam biurka. Jak potrzebuję wyjść, wychodzę, jak mi się nie chce pracować, znajduję sobie inne zajęcie, a jak zatęsknię za biurem to układam spotkania na cały dzień i potem na kilka tygodni mi wystarcza.
Na L4 idę od najbliższej środy, ale głównie dlatego, że mojemu pracodawcy było łatwiej zorganizować moje zastępstwo i rozdzielić moje obowiązki znając konkretny termin od kiedy mnie nie będzie. Więc ustaliliśmy, że do końca 37 tc pracuję, potem jestem dostępna w sprawach pilnych, ale w zasadzie to poród może nastąpić w każdej chwili, więc niech nie pokładają we mnie specjalnych nadziei. A poza tym jakoś nie czułam potrzeby bycia harpią biznesu, która jedzie na porodówkę wprost ze spotkania służbowego.
 
mnie to boli głównie lewa strona - posladek, biodro i kolano, szczególnie po nocy, poobkładana jestem podusiami ale i taak mam dosyć tego lewoleżenia
Ja mam takie same problemy jak Ty Trusia :tak:I podkładam ciągle jeszcze dodatkowy kocyk pod dupcie by bardziej miękko mi było,ale z każdym kolejnym dniem jest gorzej :angry:a tu jeszcze tyle do terminu...
 
reklama
Ja właściwie na brak czułosci tez nie powinnam narzekac, bo jak juz jest kolo mnie P to przytula całuje, mowi do brzuszka i wogole, wczesniej pracował tyle samo tylko ze ja byłam "na chodzie" wiec nie odczuwałam tego, bo pracowalam, wracalam do domu cos tam posprzatalam, poszlam na zakupy, ugotowalam obiad, zrobilam jakies ciasto i dzien mijal, a teraz sie niemiłosiernie dłuzy każdy dzien i to dlatego tak sie zachowuje.

Joasia79 mogę się ciebie zapytać jak ma na imię Twój małżonek?? Bo jak piszesz TŻ to nie mogę sobie wyobrazić jak ma na imię. Przepraszam za taką dociekliwość :)
 
Do góry