Ponko u mnie tez wszyscy byli przeciwni łącznie z m,ale dotarło do niego.A Ty nie możesz się patrzec na innych,jesteś osobą dorosłą i sama decydujesz,nikt nie moze Ci narzucać swojej woli,nie daj sobie wmówić.Sama zobaczysz czy dasz radę,bo dziekankę można w każdej chwili wziąść i nie ma co się zmuszać.Nie ma co patrzeć się na innych,bo to jest twoje dziecko i twoje studia .Jeśli uważasz,ze nie dasz rady tego pogodzić i w pełni cieszyć się macierzyństwem to nie ma co się nawet zastanawiać,a nikt ci chwil z dzieckiem nie odda,chociaż będzie ich jeszcze wiele.Mi w poprzednim semestrze szkoda było tych weekendów na uczelni,które mogłabym spędzić z małym,chociaż on juz dzidziusiem nie jest,a takiego malutkiego to sobie nie wyobrażam zostawić na cały dzień.Ja już teraz wziełam dziekankę,bo nie czułam się na siłach siedzieć po nocach nad projektami i pomimo,ze mnie wszyscy namawiali,bo szkoda roku,bo szkoda zaliczonej sesji,a zaliczyłam jako jedna z nielicznych i wszystkiego szkoda,a mi było szkoda nerwów,bo wszyscy tylko gadali ,ale żeby pomóc to już chętnych nie było,a ja sie rozdwoić nie mogłam i jak sobie wyobraziłam przyszły semestr,kiedy w połowie szykuje mi się poród,to nie wiem jak dałabym radę wszystko ogarnąć i uczyć się do sesji...kiedy???? nie wiem jak będzie teraz ,ale poprzednio to ja nie miałam nawet czasu żeby się porządnie wykąpać czy zjeść,bo zaraz młody rozpoczynał koncert,a teraz mam mieć dwójkę na głowie

Ty też nie możesz się zadręczać,bo jak mama sie stresuje to dziecko tez ,uwierz mi te małe bąble wszystko wyczuwają.Niby studia wazne i szkoda straconego roku,ale przecież balowac w ciagu tego roku nie będziesz,tylko spełniać najważniejszą misję w swoim życiu;-) Studia nie zająć,nie uciekną,a najpiękniejsze chwile z dzieckiem tak. I moim zdaniem nie powinnaś słuchac mamy,teściowej i innych "dobrych rad",to jest niewazne co oni mówią , posłuchaj co si serce dyktuje.
małpa skoro nie ma przeciwskazań medycznych,to lekki sporcik nie powinien zaszkodzić.Najwazniejsze żeby sie nie przemęczać i uważać na wypadki,ale spokojna jazda na rolkach czy rowerze nie powinna być problemem.Co do dalszych wyjazdów to moze chcodzi o to,zeby nie przebywac zbyt długo w siedzącej pozycji,bo można puchnąć ,albo plecy mogą dokuczać,ale częste przystanki powinny rizwiązac problem.Ja w lipcu wybieram się nad morze,a mam ok 700 km,a a poprzedniej ciąży przyjechaliśmy autem z Anglii-jakieś 2000 km i dałam radę.