Witam po bardzo długiej nieobecności 6-11-11 urodziłam synka
Jest zdrowy i sliczny. Poród był dla mnie traumą! Stało się to czego się obawiałam nie potrafiłam przec na tyle mocno by go wypchnąc wszystcy skakali mi po brzuchu rozciągali drogi rodne łyżkami nacieli(potem szyli godzinę) koszmar brrrrr! lekarze podczas porodu byli pewni że będzie maksymalnie niedotleniony... i że dostanie max 2 pkt.
Ale on zrobił nam niespodziankę i wyskoczył zdrowiuśki.
Mimo że wykupiłam ZZo ból by nie do zniesienia nawet nacięcie krocza czułam na tyle mocno że mało z łóżka nie zeskoczyłam. Gdyby nie mój Ł kochany chyba bym tam umarła w męczarniach.
Mały nie umiał ssać po urodzeniu gdy już załapał o co chodzi ja straciłam pokarm przez "przemiłe" Połozne i bardzo ciężki poród... po powrocie do domku kupiłam opakowanie Bebilonu 1 i laktator elektryczny z Aventu.
Jestem tak zdeterminowana że ciągle odciągam pokarm i karmie swoim mlekiem z butli i staram się przystawiać do piersi co nie jest łatwe gdyż mam podobno płaskie brodawki( działamy w kapturkach) To "dojenie" doprowadza mnie do pasji ale chcę by mały pił moje mleko raz dziennie góra dwa dokarmiamy sztucznym.
Po prodzie strasznie cięzko mi było wrócić do siebie... w zasadzie dopiero od wczoraj chodzę o własnych siłach i sama koło siebie robie(mycie, jedzenie) musiała się ogarnąc bo moja mama musiała wracać do Włoch a mój Ł do pracy.
Przepraszam że tak ciurkiem tu piszę ale nie mam sił skakać po wątkach, niestety na pupie jeszcze nie siedzę

Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich maluszki.