reklama

Listopad 2011

A rozumiem teraz. My też na spokojnie czekamy, żeby Mały jeszcze trochę podrósł. Też mam tylko liczyć ruchy, chodzić na ktg (nie wiem tylko czy co 2 dni czy rzadziej), no i zrobić usg z przepływami w tym tyg.
 
reklama
U mnie lepiej żeby Lena już więcej nie rosła, bo duża baba ma być według usg, choć przy cc to może sobie być duża. Raczej chodzi o pełen rozwój płucek i innych narządów, każdy tydzień do przodu to zawsze plus.
 
Sabrina i Mary-beth kciuki zaciśnięte &&&&&&&& czekamy na dobre wieści :tak: oby poszło Wam dziewczyny szybko i bezboleśnie, także powrót do formy ;-)

Bryszka współczuję ciężkiego powrotu do formy, bo rodziłyśmy chyba jakoś w tym samym terminie :tak: ale dasz radę, najważniejsze, że maleństwo zdrowe i Ty przeżyłaś to w jednym kawałku :tak:
Ja akurat w tej chwili narzekać nie mogę(dzisiaj położna zdjęła mi szwy- w końcu mogę normalnie ukucnąć :-p) nic mnie już nie boli, mała ślicznie pije z cyca, położna się śmieje że przy takim "małym" żarłoku to pokarmu mam tyle, że trojaczki bym wykarmiła. Nigdy bym nie powiedziała, że po urodzeniu 5-cio kilogramowego dziecka tak szybko dojdę do siebie, chyba ten przymus rzucenia się w wir obowiązków dobrze na mnie podziałał, chociaż byłam padnięta i narzekałam ile się dało bo jak po 2 dobach wypisali mnie ze szpitala to kolejne 2 spędziłam w samochodzie w drodze do szpitala(do małej) lub spowrotem.. tak już zostałam w biegu :-D nie położyłam się już w dzień piżamie, nie chodziłam cały dzień w szlafroku..wszystko było nie tak jak sobie planowałam ale może to i lepiej :-) dzisiaj zaczęłyśmy werandowanie, jeszcze z 2-3 dni i pierwszy spacerek :-D
 
Sabrina i Mary-beth kciuki zaciśnięte :-)

Bryszka współczuje traumatycznego porodu :-( ale zobaczysz, że Dzidzia Ci wszystko wynagrodzi. To jak w totka widzę, jedna moment i już po, a druga musi to bardzo niemile wspominać.

U mnie też cisza, ale mam jeszcze tydzień, wiec czekam cierpliwie, jutro mężus w domu to mogę jutro rodzić :-) DOBRANOC BRZUCHATKI I MAMUŚKI, powodzenia dla tych co jutro maja w planie rodzić :tak:
 
witam :) przez kilka dni nie zagladałam na forum i nie wiem co sie dzieje.bede nadrabiac, choc przy takiej produkcji troche mi zajmie :)
póki co to tak komisyjnie : rozpakowanym mamom gratuluję, za te w trakcie trzymam mocno kciuki , wszystkie inne pozdrawiamm :)

u mnie nie zanosi sie na rozpakowianie. jutro mam termin , ide do szpitala sie dowiedziec co dalej. juz bym tak chciała tulic naszego promyczka, a tu trzeba czekac ......i to jest najgorsze.

nie mam zadnych objawów, no może poza tym ze raz na czas czuje takiemocne kłucie gdzies koło pęcherza. i nie wiem czy to skurcze czy mały mi się tam kręci...

chciałabym juz jutrzejszy dzień, żebym juz wiedziała co dalej
 
Ostatnia edycja:
Sabina powodzenie, mało bólu, samego zdrowia dla Ciebie i maluszka.

Bryszka Pierwszy poród tez miałam traumatycznych a połóg jeszcze gorszy, wydawało mi sie wtedy, ze to sie nigdy nie skończy, co chwile dzwonilam do ginekolog i pytałam, czy to możliwe ze tak długo jest tak źle, po 2 tyg mogłam dopiero normalne usiąść. Teraz z perspektywy 9 lat wiem, ze to mija, i da sie przeżyć i nawet zapomnieć na tyle by chcieć kolejnego dziecka. Życzę Ci bardzo dużo sił i oby ten trudny czas szybko zleciał.
 
Majuska tak, przemywamy sola i moim mleczkiem;-) 7.12 jestesmy umowieni do okulisty, wiec sie dowiem czy to te kanaliki. Mam nadzieje, ze nie.

Bryszka współczuje Ci ciezkiego porodu. Wiem co czujesz. Ja urodziłam 2.11 i dzis pierwszy dzien moge w miare normalnie usiasc i nie czuje ciagłego bólu. Jak sie zasiedze to jeszcze czuje takie ciagniecie w srodku. Tez fatalnie wspominam poród, miałam zielone wody, wiec przyspieszali mi oksytocyna, musiałam lezec caly czas pod ktg, a do tego w jednym miejscu miałam blizne na szyjce po wymrazance i sie nie chciała rozciagac w tym miejscu. A dziecko 4200g. Darłam sie tak, ze az mi wstyd było. Ale po prostu myslałam, ze nie przezyje.Gdyby nie mój mąż i super położna to bym chyba wykitowała. Nigdy wiecej nie chce byc w ciazy ani rodzic!

No i z karmieniem tez katastrofa, bo kiepska pomoc w szpitalu. Mała w ogole nie ciagnie, a ja regularnie staram sie odciagac i podawac jej, a i tak jest za mało i dokarmiam:-(Ale walcze zeby bylo coraz wiecej i staram sie przystawiac małą.Dołujace jest to strasznie, a do tego tyle czasu zajmuje.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry