Chyba każda z nas przeżywa, przeżywała albo będzie przeżywała trudne chwile... ja znam się z moim mężem 10 lat małżeństwem jesteśmy od czterech nigdy nie mieliśmy żadnych problemów kryzysów czy cichych dni mimo że obydwoje mamy silne charaktery i jesteśmy bardzo uparci... do momentu pojawienia się dziecka nigdy nie przypuszczałam ze przyjdzie dzień w którym tak bardzo się będziemy nie zgadzać ze sobą ali tak bardzo będziemy mieli sobie dosyć... wydaje mi się ze powoli wychodzimy z tej sytuacji ale tu nie ma sensu tłumaczenie się wahania mi hormonów... na nasze zachowanie ma wpływ wszystko począwszy od zmęczenia kończąc na potrzebie powrotu do wszystkiego tego co było przed porodem co było dobre a do czego wrócić się nie da.... staram się więcej rozmawiać tłumaczyć co ja potrzebuje od mojego męża jak on może mi pomóc bo czuję że do depresji nie daleka droga... nie mogę pozwolić żeby dziecko które miało być podsumowaniem nędzę go związku stanie się powodem jego zakończenia... z dnia na dzień znów zaczynam się cieszyć ze jestem w związku z tym mężczyzna a nie innym...