No to kolej na mnie, gin stwierdził, że szyjka twarda i zwarta, skierował na ktg, którego mi nie zrobili z powodu tłumu na porodówce. Odesłali mnie z kwitkiem, chociaż wiedzieli, że dojazd w obie strony to dla mnie 60km. Mam jutro dzwonić, żeby się dowiedzieć, czy aparat wolny, nie wiem, co będzie jeśli i jutro odmówią. Okazuje się, że nie mogę tego zrobić w swoim mieście, bo mój gin nie ma podpisanej umowy z naszym szpitalem, a nie chcą mnie przyjać na wizytę do naszej przychodni, o czym już pisałam. Chyba schowam swoje zasady głęboko w kieszeń i zrobię awanturkę, to nie do pomyślenia, żeby zmuszać kobietę z przenoszoną ciążą do codziennych wypraw do innego miasta tylko po to żeby zrobić ktg.