reklama

Listopadowe mamy 2020

U mnie pierwszy poród zaczął się odpywaniem wód i dlatego jechałam do szpitala skurcze były po oksytocynie dopiero a od początku odplywania wód do wyjścia dziecka minęło 14 godzin .
Jejciu Dziewczyny, tak czytam, jak Wy się męczycie, że aż mi głupio pisac, że mi nic nie doskwiera. Nie narzekam na bóle, dobrze śpię, choć muszę na plecach, bo jak leżę na bokach, to mała mnie kopie, no i raz czy dwa w nocy na siusiu. W dzien normalnie sie ruszam, nic nie ciągnie, nie ciśnie, nie kłuje, nie boli. [emoji85] Mogę śmigać po schodach bez późniejszych konsekwencji itp. Po prostu czuje sie normalnie tylko z doczepionym brzuszkiem. [emoji23] A ten też nie opada, ciągnie skore, przez co z tylu jestem tygryskiem z licznymi rozstępami. Choć słyszałam, ze nie każdej brzuch opada. I przez to wszystko. zastanawiam sie, kiedy nadejdzie godzina W, skoro nic sie nie zapowiada, a dziś juz 38+6. Te, które z Was rodziły, jak miałyście w poprzednich ciążach? Coś je zapowiadało (np. na kilka dni przed) czy poród pojawił sie jak grom z jasnego nieba? [emoji23]
 
reklama
najbardziej mnie wkurza, że te szpitale nie dają żadnej informacji, choćby na stronie, że nie przyjmują, tylko człowiek jeździ jak debil i dowiaduje sie na miejscu
Ja sobie tego nie wyobrażam bo mam się za równo dwa tyg wstawić na planowe cc , w pon badania a wtorek albo środa mój lekarz mnie tnie i teraz nagle nie ma miejsca i mam jeździć cały dzień szukać miejsca ? Brzmi dziwnie dosłownie jak w jakimś filmie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry