Mój syn miał 3180, a przy wyjściu 2970 i nie robili problemu, bo mieściło się w granicach 10%. Co szpital to inaczej widocznie. Mi tłumaczyli, że to nie wina tego, że nie je, tylko to, że ciałko "odparowuje" z wody, w której przecież moczyło się 9 miesięcy. Oczyszcza się wydalając śluz i tym podobne, adaptuje do nowej rzeczywistości, a przy tym je zaledwie kilka ml pokarmu, bo ma żołądeczek wielkości wisienki. Logicznym jest więc, że traci na wadze.
Czy Wasze maluszki też tak wymiotowały wodami płodowymi w pierwszej dobie? Mnie nikt nie powiedział, że tak może być, nikt nie uspokoił, że to normalne. Syn wymiotował całe popołudnie, byłam przerażona i chciało mi się płakać, gdy patrzyłam jak go to męczy