My od soboty bylismy u moich rodzicow, bez meza, bo chory. Dzis wrocilismy. Antek w trakcie calego pobytu rewelacja. Nie płakał, jadł "nie nerwowo", zasypial po 21 i obudka 3-4 i pozniej bez problemu znowu zasypial, myslelismy, ze koniec z kolkami i bolami brzucha, ale weszlismy tylko dzis do domu i mozna powiedziec, ze od razu placz. Przez dwie godziny non stop praktycznie...o co chodzi? zle moce jakies w tym domu? czy nie lubi tej babci (mojej tesciowej) bo nie rozumiem...myslalam, ze juz bedzie tak dobrze...