Hej hej... Dzięki za pamięć, bo ostatnio jakoś nie miałam czasu na pisanie... Starsza jak wraca z przedszkola nadrabia czas, dwulatek jak dwulatek - ciężki temat, a Natka też bardziej marudna ostatnio. Wczoraj dobru humor miała dopiero po 22 :/
Ad zębów - my mieliśmy bobodent, ale odpukać przy starszych nie użyłam ani razu. Przy trzonowych u syna dwa czy trzy razy szedł w ruch ibum i to wszystko. Mam nadzieję, że to rodzinne i N tak samo lekko żeby wyjdą.
Co do blizny. Ja nigdy jej specjalnie nie ruszałam, ale niedawno byłam u fizjoterapeutki (ad rozejscia mięśni prostych) i zalecała "mobilizację blizny" - czyli dość mocne masowanie okreznymi ruchami, z jakimś balsamem a najlepiej olejkiem. Chodzi o to żeby trochę ruszyć te wszystkie tkanki, które są zszyte, bo jak są takie sztywne to przekłada się to i na kręgosłup i na brzuch.
Zakupy też mnie kuszą, ale stery lub nie - mam wszystko.
Co do diety niby jeszcze nie rozszerzamy, ale N już próbowała kilku warzyw i owoców. I chrupka kukurydzianego też (ja kupuje tygryski, w składzie mają tylko kukurydzę).