Może macie rację, choć mam mieszane uczucia. Szczególnie, że lekarka w ogóle nie zwróciła na ten katar uwagi, tzn że w ogóle nie ma czym się przejmować. No i wizyta z takim maluszkiem na stronie dzieci chorych jakoś mnie nie przekonuje. Brakuje mi też wyobraźni jak od niemowlaka maja się inne dzieci zarazić - skoro niczego nie dotyka, nie liże, nie kaszle, nie kicha, nie chucha, no leży taka mała mumia w nosidle. A w gabinecie rozebrana i badana jest na jednorazowym podkładzie. Ale - żeby nie było - faktycznie następnym razem raczej zrezygnuję z wizyty po tej stronie.
Nova - mi swego czasu lekarka polecala czopek glicerynowy, na szczęście udało się bez. A przy mniejszych problemach u nas pomagają standardowo suszone śliwki.