Dzis mam kiepski dzień,rano poleciałam na krzywa cukrowa(bleeee...)i oddac mocz,czekałam dwie godziny i o mało nie padłam tam,tak duszno było.Po czym okazało sie,ze mam białko w moczu, wyczulona musiałam pobiec do lekarza i tam odstałam ponad godzine,żeby mnie przyjoł....masakra...
|Ostatecznie,wszystko w porządku.Zobaczyłam moja Rybke na ekranie,lekarz potwierdził,ze to zdrowa dziewucha,a ze mną tez OK.Ale stracha sie najadłam,ze znowu jakichs stan przedrzucawkowy...
Teraz głowa mi peka z emocji,z niewyspania i od wiatru,bo u nas to sztorm jakichs normalnie,łepek chce urwać.