Dzień dobry z rana, cały czas z Julką w brzuchu.
Gosia - gratulacje! No i jak ja Ci zazdroszczę, że jesteś już po!
Musze się wyżalić. Czy Wam, dziewczyny, też lekarze robią problemy ze zwolnieniem lekarskim? Bardzo miałam wczoraj nieprzyjemną sytuację ze swoją przychodnią i lekarką, aż się poryczałam i cały dzień chodziłam rozbita. Miałam przedłużyć zwolnienie (pracowałam normalnie do końca 8. miesiąca - tak długo jak dawałam radę), no to dzwonię do przychodni, że nie mogę przyjść, bo mam popsuty zamek w drzwiach i jestem uziemiona. Położna z lekarką spojrzały w moją kartę ciąży i stwierdził, że skoro pierwszy (wg nich - oficjalny!) termin miałam na 22. stycznia, to nie dostanę zwolnienia. W tle rozmowy telefonicznej słyszałam, jak mówią, że jestem kombinatorką jakąś. A same kazały mi 2 tygodnie temu przyjść po to zwolnienie! A ten termin z 22 stycznia to i tak się nie liczył, całą ciążę miałam prowadzoną jakbym miała rodzić 7-8. lutego. No i ponoć jestem teraz na macierzyńskim, choć zawalczę jeszcze o zwolnienie, zwłaszcza, że jestem na antybiotyku z powodu choroby. Paranoja!
kwiatuszek.pregnet - co do czopa to nie poradzę, ale właśnie się zastanawiam, czy on MUSI odejść przed porodem, czy to tak jak z wodami - odejdą, albo nie?
ladna.ex.panna - my też mamy straszną radochę z każdego drobiazgu dla naszej Małej. Teraz czekamy na łóżeczka (drewniane i turystyczne) i wanienkę ze stelażem ;-)
dawna cloe - też ostatnio mam fazę na jedzenie, zwłaszcza wieczorami, a po każdym posiłku mam pokaz siły naszej Julki, która daje znać, czy jej smakowało, czy niekoniecznie
