Małkus postaraj się o tym nie myśleć, szukaj jakiegoś innego zajęcia to szybciej minie Ci czas. Mam nadzieję, że kobiety w ciąży nie będą specjalnie męczyć.
Ja Wam powiem szczerze, że do swojej przychodni mogę chodzić na pobranie krwi. Kurcze ja nienawidzę żadnych zastrzyków, a tu babeczka tak sobie radzi, że nawet nie wiem kiedy (bo oczywiście nie patrzę)

Boję się co będzie w szpitalu...ale ja jestem tak blada, że wszystkie żyły u mnie widać i nikt nie powinien mieć problemu ;-)
Pogoda jak dla mnie jest straszna, bo ja jestem okropnym zmarzluchem i już ubieram się w ciepłe wełniane sweterki (robione przez mamusię:-)) i dzięki temu jakoś wytrzymuję.
Kesti przykro mi, domyślam się jakie miałaś nerwy przez dobrą chwilę. Ważne, że nie skończyło się tak źle i jak to mówią "do wesela się zagoi"
Mnie dzień minął bardzo szybko i całkiem miło. Jakaś energia mnie rozpierała, zrobiłam u mamy obiad i posprzątałam jej łazienkę, bo wróciła bardzo zmęczona z pracy. Jutro znowu wczesna pobudka, bo z babcią na badania musimy jechać, a później zabieramy ją na dłuższą wycieczkę do większego miasta :-) I już później środa i długo wyczekiwana wizyta

Ale przemagluję tego lekarza heh ;-)