Nikusia, co się teraz w głowie dzieje to wiem bardzo dobrze. W pierwszej ciąży u mnie był zarodek i było serduszko, jednak pewnego dnia do serduszko się zapomniało. Nie zapomnę tego widoku na monitorze nigdy. Też brałam wtedy duphaston i sobie delikatnie plamilam. Jak się okazało, ze serduszko nie bije (a wcześniej juz parę razy widziałam, ze bije pięknie i nie trzeba go było szukać), zrozumiałam, ze tego duphastonu nie ma co dalej brać, plamie, wiec organizm chce sobie poradzić a ja mu to sztucznie blokuje. W drugiej ciąży też miałam plamienia. Zaczęłam brać luteine dopochwowo i plamienia zniknęły. Ale zarodek się przestał rozwijać zanim go było widać. I też wszystko się rozwiązało dopiero jak te luteine odstawilam.
Szczerze się przyznam, ze teraz cały czas mam jakieś obawy. Nie widziałam malucha od trzech tygodni i ciągle jakas obawa po głowie się kolacze, ze może juz serduszko znowu nie bije a ja nic nie wiem, bo zajadam się luteina i organizm mnie nie powiadamia. Przez t obawy mój maz ma zakaz wstępu na usg, póki nie będę czuła ruchów dziecka. Nie chciałabym, żeby kiedykolwiek zobaczył to, co ja widziałam.
Nikusia, zajrzyj do działu poronienia, tam jest watek ciąża po poronieniu, znajdziesz dużo zrozumienia.