reklama

MACIERZYńSTWO OD QCHNI, DIETY

Oj! Gosia! Trzymaj się! Musisz dać radę bo przecież masz silną motywację!
Za utrzymanie takiej dietki, to chyba pomnik bym wystawiła. Dla mnie byłby to wyczyn, przysięgam. Mam szczęście, że ja nie muszę tak jak Ty. Chyba już nic bym nie jadła.
Ja głównie żółty ser spożywam, smażone frytki, placki ziemniaczane i kotlety przeróżne, no i owoce wszelkiej maści jabłka i winogron najczęściej, bo takie soczyste są.
 
reklama
A ja mam ochotę na ser żółty, a w zasadzie nie na sam sam ser, ale np. na chrupki serowe, opychę serową albo coś w tym stylu, co ma taką straaasznie intensywną przyprawę seropodobną i mega ilość glutaminianu sodu:D :D :D
 
Zrobiłam w sobotę sałatkę jarzynową. No i chyba troszkę przesoliłam. Tylko na początku jakos niezbyt to czułam. No a mężus powiedzial, że bardzo dobra. No więc w niedziele rano jak już byłam pewna, że jednak jest za słona pytma go, czy jednak nie przesolona. A on na to, że tak. No wiec pytam, czego mówił, że dobra. A moje kochanie mówi, że mu sie mnie szkoda zrobilo jak na mnie popatrzył i pomyslał ile sie tego nakroiłam i tak powiedział. :laugh: Super mężuś, co? ;) :laugh: Tylko czy mu teraz wierzyc jak powie że cos mu skamuja?
 
ja Karola7 nigdy wczesniej kawy nie lubilam i nie pilam a teraz i ta prawdziwa bym wypila...wiec czasem lyka neski skradne mezowi...pewnie dlatego tez tak wcinam ta inke :-)
 
reklama
No to ja kawoszka straszna bylam (chyba nadal jestem ,ale na odwyku. Powinam sie do klubu AA dla kawoszy zapisać ;)). Nawet trzy kawy dziennie sie zdażały. No ale raczej slabe bo rozpuszczalne i z jednej łyzeczki. Powiem, że tego mi najbardziej brakuje, a tu jeszcz jakiś rok bez prawdziwej kawusi :(. No ale czego sie nie robi dla córci. w końcu już raz na takim odwyku bylam i przeżylam. ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry