Fiu, fiu, ale tu dzisiaj roznosci. pasty- jestem za. Budynie- ble, ja nie wiem, jak ja bede Dzidziulka karmila, jak mnie odtzuca na sama mysl o cieplym mleku, kaszkach, mannach itp. O rany! To pozostalosci po tatusiu, ktory w kiepskich czasach przywozil z Wegier "pyszne" budynie i karmil mnie np. bananowymi z grudami. BOSHE!!!!
Karolla jestem za nalesnikami. Ostanio zafundowlam sobie taka uczte. Maz z serem, a ja ...z tunczykiem, pomidorem i ogorkiem kwaszonym. Musialam jest przy oddzielnym stole, zeby moj biedny mezulek mogl sie spokojnie najesc, zerkal na te moje nalesniki i pekal ze smiechu . Oczywiscie po tunczyku musialam poprawic nalesnikiem z serem polanym jogurtem czekoladowym.
Kurcze, fajnie by bylo nauczyc sie jesc rano platki z mlekiem, pozywne to i zdrowe, ale nie przepadam za rozpuszczonymi plateczkami, wole z jogurtem, ale i tak mam wrazenie, z eja musze kanapke wciagnac, bo inaczej to i tak bede glodna.