orzeszki, czekolade, zeberka ala madzia S z piwem, zolty ser, jaja, truskawke swieza, pomidora, czekolade, torcik koklosowy...daktyle mamy juz za soba i nic nie bylo :-) malemu, poza tym ja coraz bardziej dochodze do wniosku ze on nie mial kolek a plakal bo mial mokro moj moze miec kupe w gaciach ale siku w zyciu pisk ze hoho teraz nauczylam sie rozrozniac jego placz...jedyny p[roblemik miewa czasem ze zrobieniem kupy prezy sie wtedy na maxa ...ale nie jest to czeste...zjem jabkowy kompocik wlasnej roboty (goruje jablka pokrojone z wada zywca) i wszytskogladko idzie, jedyne chrostki jakie sie robily to od przekletych tetrowych pieluch....takie gowno sprzedaja niby 100 bawelny a to cos zdomieszka....szorstkie...na szczescie kupilam tez tetre w metrazu i uszyla mi mama od tamtych nic maly nie ma :-)
poza tym dziewczyny musimy wprowadzac wszytsko do diety zeby zoladek maluszkow trawil wszytsko (oczywiscie nie mowie o dzieciach z alergia) tak samo jak maly uklad odpornosciowy musi sie rozwijac poprzez nappotykanko na rozne bakteryjki...ech moje wlasnie Słonce zasnelo ...najedzone, przewiniete...z usmiechem na buzi...jejku zeby tak co dnia bylo....
ale sie rozpisalam jak ktos dobrnal do konca mojego wywodu dziekuje :-*