reklama

Maj 2011

reklama
Ja wpadłam poczytać co u Was i też zaraz zmykam ale do wanny z kanapkami i książką :) Dzisiaj gościłam u siebie kumpelę z 2 dzieci więc było wesoło ;)

Jolek kochanie zawsze jak się pierdzieli to hurtem. Grunt, że mały się ruszył. Na dowcipy mu się zebrało pierwszokwietniowe.

Kamcia - a jednak mała wyczaiła, że może być lepiej z rodzicami i że może by tak dłużej posiedzieć. Nie doceniłam jej wczoraj pisząc, że chyba jeszcze nie rozpuściła się :)
 
No, a własne dziecko rozczula najbardziej.
Niedawno wyszli nasi znajomi i znowu podjęli temat długości włosów Mateusza. Sam wymyślił, że zapuszcza, ale ma takie do ucha i mi się podoba. Wszystkim się podoba, bo się ładnie układają są ciut kręcone i żal by mi było obciąć, chociaż byłam przeciwniczką z początku. I teraz mi się mądrowali kiedy obetnę Mu włosy i znajoma powiedziała, że dziwna moda żeby chłopcom zapuszczać. Pomyślałam sobie co ich to obchodzi i gadałam, że wszystkim sie podoba i w ogóle, ale teraz dumam o tym (bo to o moim kochanym dziecku było) i żałuję że nie dogadałam czegoś, ale ja na miejscu to nic nigdy nie wymyślę, tylko po fakcie. Jak będą mieli swoje dzieci, to niech się rządzą. Wcześniej nie zauważyłam, ale ten kolega (mojego męża) zawsze mówił Matiemu, ze fryzjer się o niego pyta. Niech to jeszcze raz powie, to mu pojadę! Wara od mojego dziecka.
 
haha marzena moja to w sekunde Ci wszystko podłapie...
raz usłyszała "kurde" i już umiała mówić :-p

no i się rozbrykala.. pofolgowałam jak źle się czuła i myslała że dalej tak można.. hihi

styna oj uwierz że jak będziesz walsne dziecko obserwować tro zauwazysz kiedy można popuścić a kiedy nie...

ja np nie dopuszczam do tego żeby ona mi coś wołała płaczem.. że np chce mój kubek z herbatą , albo płacze że chce pilot od tv czy inne "zabawki" nie dla niej , albo gazety...
o nie wtedy jestem stanowcza bo dziecko musi się nauczyć że są rzeczy nie dla niej..i może sobie płakac (dzięki temu włańśie ona wie że i tak tego nie dostanie i nie płacze bo płacz nie pomaga)
a jak woła np misia czy zeby jej włączyć zabawkę jakąś grającą to ok..
daję bo to jej rzeczy , jej zabawki.. i nimi moze się bawić kiedy zechce... ;-)


 
reklama
Matusia - nie podoba im się to niech nie patrzą. Co ich to obchodzi. Ludzie są dziwni.

Styna z kanapkami i książką :) Moja kochana wanna ma takie specjalne płaskie miejsce do stawiania więc korzystam. Poza talerzem to jeszcze mieści się szklanka z piciu. Albo dwa kieliszki wina...

Edit. Dzieci są mistrzami wymuszeń, szantażu i presji psychicznej! To są terroryści w skórze słodkiego szkraba. I wcale nie przesadzam! KAŻDE dziecko będzie prędzej czy później próbować ile może. Czy to w sklepie czy to w domu. Jak coś im się spodoba to będą do tego dążyć nawet jeśli będzie to grzebanie gwoździem w gniazdku. Są zasady niezbywalne w domu i trzeba ich się trzymać choćby się waliło i paliło. Poza tym dziecku nie robi się krzywdy jeśli czegoś konsekwentnie mu się zabrania bo to jest czytelny przekaz i wbrew pozorom maluch znając proste zasady czuje się bezpiecznie. A jeśli najpierw czegoś zabraniamy, potem ulegamy a potem znów chcemy zabronić to sami dajemy sygnał, że jesteśmy niestali w poglądach i czynach. A szantażować płaczem potrafi już kilkudniowy maluch, szybko kojarzy związek przyczynowo-skutkowy: ja płaczę to zaraz do mnie lecą i biorą na ręce... Dlatego niby radzą nie brać płaczącego malucha zaraz na ręce tylko starać się nawiązać z nim kontakt poprzez głos, dotyk, pieszczoty. Zaczyna się od usypiania na rączkach. Moja Paula nauczyła się tego w 3 (!!!) dni. W szpitalu jak byliśmy na operacji, tak ją uspokajałam w obcym i dziwnym środowisku bo nie umiała się wyciszyć a miała pół roczku. Wyszliśmy ze szpitala i już zasypianie tylko na rękach. A my głupole się daliśmy bo serce miękkie. Teraz jestem wyrodną matką i się nie daję. Uparta jestem. Mam nadzieję, że hormony teraz mnie nie odmóżdżą i małego też dam radę konsekwentnie wychowywać.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry