Wstałam dzisiaj rano, podniosłam roletę a tam... słońce! Pierwszy raz od 2 tygodni. Wczoraj było nawet na tyle ładnie że zrobiliśmy grilla na naszej budowie
To okrzykiwanie nowości to norma

Bodźców dużo a układ nerwowy młody i niedojrzały. Ale bodźcowanie jest zdrowe bo maluch się uczy. Zauważyłam już przy pierwszym dziecku, że bodźce docierają nawet jak dziecko śpi.
U nas ciągle najlepszym uspokajaczem jest cyc i wcale nie do jedzenia tylko do potrzymania w buzi i pociamkania ale oczywiście nie na każdy płacz tę metodę stosuję tylko na wyraźne rozżalenie, histerię czy rozpacz. U nas nie ma smoczka
A co do podnoszenia zagłówka w gondolce to my mamy na pierwszym ząbku od czasu infekcji żeby gile nie spływały. Tak trochę to myślę, że można podnieść ale z wyczuciem bo nas rehabilitantka uczulała na sadzanie dziecka za szybko bo tylko krzywdę można tak zrobić. Dziecko można sadzać dopiero jak potrafi samo siedzieć bez podparcia a te wszystkie podpierania poduszkami żeby tylko móc się pochwalić "moje dziecko już siedzi" to najkrótsza droga do zafundowania dziecku wad postawy. Oczywiście nie mam na myśli nikogo tutaj tylko przypadki z mojej chociażby rodziny - że niby czyjeś dziecko "samo" chodziło prowadzone za ręce... To albo samo albo prowadzone. Paula jakby ją prowadzać to chodziła jak miała z 9 miesięcy ale naprawdę sama zaczęła chodzić jak miała prawie ... 16.
A co do spacerów to u nas jakoś wyjątkowo chyba jest bo jak tylko wyjadę z klatki schodowej wózkiem to młodemu zaraz oczy lecą i kima. Tak samo w samochodzie. Jest tylko jeden warunek...musi być w ruchu. I wózek i samochód. Dłuższy przestój to zaraz pobudka

Tak więc wszelkie werandowania u nas to pomyłka. W parku książki też nie poczytam
