Witajcie,
poskakałam dzis troszke po różnych wątkach, a na maj dopiero teraz udało mi sie wejść...
u nas beznadziejna pogoda, nawet dzis nie wyszłam z Zosieńką na spacer. Zasypiam na stojąco cały dzień, a mała jak zwykle nie pozwoliła mi się zdrzemnąć w dzień, bo sama miała 1/2 godzinne drzemki, więc niewiele w tym czasie zdąrzyłam zrobić
teraz leży sobie za mną na macie i chwilowo jest grzeczna,ale pewnie zaraz zacznie się wieczorne marudzenie, oooo znów bez skarpetek, a minutę temu na nią patrzyłam
i pierdzioszki znów sie pojawiły, a jakiś czas już nie wydawała z siebie prawie żadnych dźwięków poza rechotem, marudzeniem i płaczem. Może rzeczywiście to był chwilowy regres, jak to w czasie skoków rozwojowych może być.
joluś - współczuję nawracającego przeziębienia. Dbaj o siebie kochana. Ja jakoś sie trzymam, nie chcę zapeszać, ale przez ostatni rok chyba 2 razy miałam katar i to wszystko.
kamciu - trzymaj się, odpocznij. U mnie tak objawiają się migreny

, ale póki co od czasu zajścia w ciążę cisza w tej kwestii:-)