Witajcie poświątecznie:-)
może uda mi się dziś po troszku w konspiracji nadrobić;-)
Przydałby mi się dzień odpoczynku po świętach i przygotowaniach do nich, ale cóż...
U nas w sb było strasznie zimno, co chwilę lało, nawet grad padał. Tak więc ze święconką poszłam sama, koszyczek musiałam mieć w foliówce, żeby mi zawartości nie wywiało. Zmarzłam wracając i się jeszcze doprawiłam, bo i tak zaziębiona już byłam :/
A w niedzielę od śniadania do kolacji mieliśmy gości...
nie było źle. Ale prawie przysypiałam siedząc na kibelku... teściów na śniadaniu mamy zawsze (starsze osoby), a tym razem w pt dowiedziałam się, że przyjedzie siostra M z rodzinką z Torunia... relacje mamy takie sobie, M cieszył się, że przyjadą, bo to jego jedyna siostra i bardzo rzadko się widzą. Szkoda tylko, ze nikomu nie wspomniał, że ja nie byłam za bardzo sprawna, żeby wszystko przygotować... ale jakoś się wyrobiliśmy.
A wczoraj byliśmy u moich rodziców.
Szkoda tylko, że jestem taka słaba i przemęczona.
Dziewczyny pracujące, czy Wy tez takie jesteście wyczerpane?? Bo ja już nie wiem, co robić... witaminy łykam cały czas, a wyglądam jak chodząca anoreksja... i siły już nie mam na nic

nadmiar obowiązków i przesilenie wiosenne.