reklama

Maj 2011

Witam się, choć późno już. Byliśmy rano w lesie (wrzucę foty) potem u rodziców (moich). Gdy Maja o 19 tarła oczka pomimo smacznego matini musiałam wracać do domu, ale tata i siostra przyjechali do nas i popiłyśmy z tatą drineczki - fajnie było. Mąż ich niedawno odwiózł.
Teraz oglądam film JESTEM BOGIEM i idę spać, bo znając Majke pobudka będzie wczesna.
Mokrego smingusa życzę
 
reklama
Witajcie:-)
Ale mało wpisów przez te święta, ale cóż się dziwić, pewnie większość w rozjazdach.
U mnie też ok. Poniedziałek był super, byliśmy w domu leniuchowaliśmy, wieczorkiem do moich rodziców tylko, Martysię wystroiłam, laleczka moja kochana.
Ale niedziela u teściowej... jakoś przeżyłam, podobnie jak Ty Ainka:confused2:. W niedzielę tez wieczorkiem do rodziców pojechaliśmy, ale śniadanie u teściowej...

A dzisiaj jestem w pracy, za sobą mam cudne dni z córcią, lepiła się do nas i tuliła, nasza mała przylepka. Mąż też był w domu cały czas, nie pracował od piątku.

Udanego dzionka. U nas śliczna pogoda mimo przymrozków rano, może wiosna zagości na stałe?
 
Witajcie poświątecznie:-)
może uda mi się dziś po troszku w konspiracji nadrobić;-)

Przydałby mi się dzień odpoczynku po świętach i przygotowaniach do nich, ale cóż...

U nas w sb było strasznie zimno, co chwilę lało, nawet grad padał. Tak więc ze święconką poszłam sama, koszyczek musiałam mieć w foliówce, żeby mi zawartości nie wywiało. Zmarzłam wracając i się jeszcze doprawiłam, bo i tak zaziębiona już byłam :/
A w niedzielę od śniadania do kolacji mieliśmy gości...
nie było źle. Ale prawie przysypiałam siedząc na kibelku... teściów na śniadaniu mamy zawsze (starsze osoby), a tym razem w pt dowiedziałam się, że przyjedzie siostra M z rodzinką z Torunia... relacje mamy takie sobie, M cieszył się, że przyjadą, bo to jego jedyna siostra i bardzo rzadko się widzą. Szkoda tylko, ze nikomu nie wspomniał, że ja nie byłam za bardzo sprawna, żeby wszystko przygotować... ale jakoś się wyrobiliśmy.
A wczoraj byliśmy u moich rodziców.
Szkoda tylko, że jestem taka słaba i przemęczona.
Dziewczyny pracujące, czy Wy tez takie jesteście wyczerpane?? Bo ja już nie wiem, co robić... witaminy łykam cały czas, a wyglądam jak chodząca anoreksja... i siły już nie mam na nic :sorry2:
nadmiar obowiązków i przesilenie wiosenne.
 
cześć mamuśki,

lepi u mnie jest podobnie, tzn niby ostatnio się wysypiam i nawet przez ostatnie 2 tyg pracowałam w domu,ale i tak smęcili ,że wyglądam na zmęczoną:blink: Jakbym miała codziennie dojeżdzać do pracy razem na 10godzin to chyba bym umarła.

u nas super święta, bycie mamą ma tą wielką zaletę, zawsze można się ewakuować z dzieciem i olać wszystkich:-p Poza tym nie jest się już na świeczniku :happy2: Także święta ZEN i pod znakiem pyszności, u teściowej jadłam pyszne.. przepiórki.. Tylko Olo jakoś niespecjalnie chciał jeść świąteczne jedzenie,ale wczoraj jak zasnął w drodze powrotnej o 18 to nie budził się nawet podczas przebierania do snu w domu,obudził się na mleko o 00.30 a spał do 7.

styna,Hope buziaki od juniorka dla laseczek
 
Młody śpi więc mam chwilę.

Jaipur
widać Juniora wymęczyły święta.

Lepi skoro M nie wspomniał,że Ty masz problemy z ręką to było trza go do roboty zagonić a Ty mogłaś odpoczywać.

Basiekkk a nic takiego. W sobotę późnym wieczorem zepsuł się junkers i zostaliśmy bez ciepłej wody.Odkręcając wodę nie odpala się ta świeczka i nie podgrzewa wody.Do tego po 6tej rano w niedzielę sąsiad wpadł że go zalewamy (taki przedwczesny śmigus dyngus:/).Okazało się że uszczelka w nocy w junkersie puściła i woda kapała.Łazienka nam pływała i przy okazji sąsiada zalało:( Humor jakoś uleciał.popołudniu byliśmy na chwilę u M ojca. Młody cały dzień marudny,a tam już dał popis że szybko się ewakuowaliśmy. Wieczorem dostałam strasznych zawrotów głowy i pół nocy spędziłam obejmując "blondyna". Za to wczoraj wybraliśmy się na spacer i okazało się,że winda nie działa i drałowaliśmy z wózkiem z 6tego piętra:/ Dzwoniłam w niedzielę do właścicielki,że piecyk się rozwalił, miała mi dać dziś rano znak kiedy ktoś przyjdzie wymienić... jak na razie cisza!!!!!!!!!!! Szukam od jakiegoś czasu mieszkań na necie,ale ceny są tragiczne- nie stać nas:/ A ja już mam dosyć tego mieszkania!
 
kurcze kochana Joluś współczuję, faktycznie bez ciepłej wody z małym dzieckiem to lipton. Trzymam mocno kciuki, żeby jak najszybciej naprawili tą przeklętą uszczelkę. A jak tam dzisiaj humor Igorka?
 
reklama
Witam się poświątecznie.
Niestety nie dałam rady wpaść w święta, cały czas w biegu i ostatecznie wcale nie odpoczęłam.
Dziś wróciłam do roboty i tyle z tego świętowania:)
U nas wszystko ok, mamy dwa nowe zęby i jakoś się kręci:)

Styna, Hope - spóźnione buziaki dla dziewczynek.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry