reklama

Maj 2011

reklama
Te lizaki na walentynki były do kupienia gdzieś w sklepie koło mojej siostry. Wzięła mężowi,a ten nawet nie rozpakowując chciał oddać dla dwuletniego synka....w ostatniej chwili go powstrzymała. Dopiero jak zajrzał do środka zaczął się śmiać i schował na później
 
Fakt, my jak zwykle poszkodowane, tylko panom dogadzają... Chociaż panowie zwykle tacy chętni, że obejdzie się bez gadżetów :-):-p
Ale znalazłam fajne rzeczy i dla nas, jak czekolada jadalna czy piórko i to piórko jakoś mnie wyjątkowo kusi :-D

Edit: rany dziewczyny, o czym ja piszę, kobita w 8 miesiącu ciąży z zaawansowana lustrzycą.... Dopiszę sobie kolejny scenariusz do zeszyciku PO :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry