Witajcie Dziewczęta,
w weekend się nie odzywałam, wczoraj coś doczytałam tylko... bo znów wylądowałam na IP. Mam już dość... Miałam zatrzymanie moczu, musiały mnie położne zacewnikować i podać zastrzyk rozkurczowy

:-

-

-( Dobrze, że chociaż już szczypanie ustąpiło (po Furaginie), ale nadal czuję straszny nacisk na pęcherz i szyjkę - teraz to chyba sprawka małego. Na szczęście ktg wyszło ok i synuś też jest ruchliwy, więc choć to mnie nie martwi.
andav - trzymam mocno &&&
dorka - ja już od dłuższego czasu mam skróconą szyjkę, a wczoraj okazało się, że mam też lekkie (na opuszek) rozwarcie i czop już odchodzi po małym kawałku....... trzymam &&& żebyś jednak za wcześnie się nie rozpakowała

Mysio - daj znać co u Ciebie.
Ja natomiast mam niejasne wrażenie, że rozpakuję się w kwietniu... moje nerki już nie wytrzymują powoli.
Torbę spakowałam, dzisiaj wieczorem chcę pojechać jeszcze na zakupy szpitalne dla siebie. Za chwilę wrzucam pieluchy tetrowe do wyprania i pakuję do torby. Jest mi ciągle niedobrze, czuję się słaba, do tego dochodzi stres...
Życzę Wam miłego, spokojnego dnia, bez skurczy, bóli i innych paskudztw. Buziaki.