Kurcze jeszcze mi się przyplątało choróbsko u małego :-( Gorączka i biegunka poszła. Może po kupce się poprawi.
A co do wagi - lekarz mnie dzisiaj opierdzieli na maxa bo od prawie dwóch miesięcy nic nie przytyłam - ale patrzeć na jedzenie nie mogę patrzeć, cofa się, zgaga męczy.
Tak naprawdę nie mam nic pojęcia o porodzie - odchodzenie czopów, skurcze itp.
Poprzednio trafiłam na patologie o 12 w dzień a o 23 miałam już cesarkę bo z nerwów zaczełam rodzić. Tylko że moje skurcze ku zaskoczeniu całego personelu oddziału miałam spore a całkowicie bezbolesne. Po ostatnim badaniu gin przed cesarką miałam już kilka centymetrów rozwarcia, trochę wód mi odeszło a ja sobie siedziałam na stole operacyjnym czekając na anastazjologa i machałam nogami żartując z ekipą. Może dlatego teraz tak muszę się męczyć - wszystko musi się wyrównać.
Lecę na usg - do szpitala nie ide bo nie zostawię małego chorego ;/