Witam!!! :-)
ehhh ja już nie wiem co robić żeby Lenka się ruszyła...



z Julką wystarczyło jedno zbliżenie i 20h później była na świecie....

a ta uparta jak osiołek...



Kąpiele, ostre fikołki

, spacery, skakanie i kręcenie dupą na piłce, okna pomyte... już nie mam co robić... chyba się wezmę za wymianę garderoby w szafach na letnią....
Całą noc miałam skurcze "po" a nad ranem cisza, to znów powtórka...

I nic...


Poza tym że pobolewa mnie dół brzucha i czuję ten "nóż" o którym ostatnio pisałyście...


dziwne uczucie...
Męża puściłam na ryby, zupa sie kończy gotować to zjemy z Julą i pójdziemy do mojej mamy. Mam prawie 3km więc może coś się bujnie...


hehe pewnie znów tylko nogi mi spuchną...
Little nina &&&& :-):-):-) zazdroszczę!

i Życzę powodzenia!!! :-)
Pieszczoszka przykro mi z powodu straty pupila... takie niestety jest życie... trzymaj się!!!
Carmella jak Marcelek?
zanetaa pakuj sie, pakuj!!! Ja szczoteczkę kupiłam nową, pastę i kosmetyki nabyłam w wersjach mini, a kubek i sztućce też wpakowane na stałe ;-)
Czarnula u nas nie ma problemu z biciem, aczkolwiek Jula ma silny charakterek i potrafi dokuczyć...

ale wolę taką zołzę niż pipkę co by miała wyć z byle powodu
Jak była malutka miała fazę na szczypanie ale szybko się z tym uporałam... okrutną metodą ale poskutkowało...

Generalnie w pupę dostała tylko raz ( przy czym stwierdziła że ją nie bolało

) ale dużo ma tłumaczone, poza tym kary w swoim pokoju, zakaz na bajki i przyjemności.
Idę loooknąć do gara... ;-)
Miłego dniaaaa!!!!