reklama

Maj 2012

zaneta wspolczuje przebojow rodzinnych, ale czasami tak by bylo lepiej gdyby sie obrazili. Wiem jak jest u mnie ale na szczescie to ta dalsza czesc rodziny, jak oni mnie irytuja. Tak bylo w szpitalu ja na porodowce w bolach leze, wyszlam tylko do toalety i musialam przejsc na druga strone korytarza i tam spotkalam mojego ojca 17lat mlodsza siostre ktorej mowie po imieniu. Ona mnie wola ze mam przyjsc do niej a ja kiwam jej ze nie no i sie tak obrazila ze cala rodzine obdzwonila ze sie dupa do niej odwrocilam i nie chcialam przyjsc ze jestem taka siaka i owaka. Najlepsze jest to ze wczesniej do nas przyjezdzala non stop a jak sie mala urodzila to potrzebuja specjalnego zaproszenia i teraz obrazona. A ja po tej akcji nawet nie mam zamiaru do niej dzwonic i utrzymywac kontaktu. zal mi takich ludzi.
 
reklama
Witajcie,
padam na "ryjek".Pobudka 4:40,przygotowanie dzieci i w droge do Mediolanu,autostrada zatloczona,w obie strony...dopiero co wrocilismy,a S na szybko do pracy wybyl(zal mi go strasznie,bo pogoda okropna-duchota i na burze sie nie szykuje:-(tylko krazy)...najwazniejsze ze mam paszport tymczasowy,a 10letni do odebrania za min.2msc.Kupa kasy na to poszla,ale trzeba bylo zrobic innej opcji nie mialam.Na szczescie dzieki temu nie musze teraz jechac do Polski.Przynajmniej nie na wariata.Zobaczymy co bedzie dalej.
Zanetaa,Pieszczoszka zycie zadnego czlowieka nie jest idealne,najwazniejsze jednak to patrzec na pozytywne strony zycia i cieszyc sie tym co mamy...a wierzcie mi ze mamy duzo :tak:
Pieszczoszka waznosc sloiczkow dluga,ale nie jest jeszcze powiedziane ze Laurze bedzie wszystko odpowiadalo do jedzonka,albo ze bedzie mogla wszystko jesc.I zgadzam sie jeszcze raz,ze nie ma co za wczesnie zaczynac podawania nowych dan,bo uklad trawienny(jak i wszystko inne) potrzebuje duzo czasu na rozwoj,a czesto "co za szybko to moze zaszkodzic".

A teraz o powodzie mojego pisania na forum...Leo.Ladnie przespal nocke i rano to ja go budzilam na jedzonko,a spac poszedl przed 22,wiec WOW ;-)Za to od rana je co 3h i nie ma opcji przedluzenia tych godzin,bo jest ryk do iry.
Teraz gwoli ciekawosci,skoro piszecie ze dzieci sie budza tylko raz w nocy na jedzenie,np.4-5 rano,to o ktorej jedza wieczorem ostatni raz?
 
Fiore, dobrze, ze udalo sie zalatwic twoje sprawy, moze nie idealnie, ale grunt, ze zalatwione.

Dziewczyny, wspolczuje rodziny... Rodzina, to cos, czego mi najbardziej brakuje w Australii i jednoczesnie ten brak czasem cieszy, bo niestety nie wszyscy w rodzinie sa delikatnie mowiac ok. W kazdym razie za tesciowa nie tesknimy ani ja ani maz. I czytajac o waszych przebojach, ciesze sie, ze mieszka tak daleko od nas, choc samemu tez nielatwo i lezka sie czasem kreci, jak czytam, ze mama czy siostra porwala ktorejs z was dziecko na spacer albo ze wybieracie sie z radoscia na rodzinny obiad. Ale coz, takie uroki emigracji. Nikt nas na sile nie pchal, choc poczatkowo mialy to byc 2-3 lata, a wyglada, ze zostaniemy tu juz na stale, poki co minelo juz 8 lat i nie zanosi sie na wyjazd, tu jest teraz nasz dom.

Zmykam, mam jakies dwie godzinki snu do kolejnego karmienia, a juz 23:30. Zerkne tu za 2 godziny :)
 
Zanetaa - ja całe zycie zazdrościłam koleżankom, że mają babcie, ciocie, kuzynów - ja nie miałam, tylko ciocia w Rzeszowie - a my w Zielonej Górze, więc tak jakby nie było. Moja rodzina to rodzice, teraz już tylko mama i dwóch braci. Nie mam sensacji rodzinnych, nie ma kłótni otwartych, najwyżej lekkie fochy na linii matka-córka, matka-syn. I to jest dobre. Jednak strasznie smutne bywa, gdy np. po smierci taty było nas na wigilii 5 osób - mama, bracia, żona jednego brata, ja świezo po rozwodzie... I te 5 osób to wszystko, nie ma nikogo więcej, kto by był naszą RODZINĄ, jaka by nie była. Tak więc nawet jak nie ma kłótni w rodzinie bywa ona przyczyną smutków. L jest jedynakiem, ma tylko rodziców i ciocię jedną - też smutne - jakbyśmy mieli wesele robić, to rodziny po obu stronach w 10 osobach się zamknie, zapraszając wszystkich co do sztuki. Tak więc ja zazdroszczę Wam tych zjazdów rodzinnych, plotek kto z kim, opowieści - ja tego nie miałam i nie zanosi sie bym miała. Miałam - gdy byłam z mężem - on miał dużą rodzinę, tez się żarli, było dużo obłudy, ale ich zawsze duzo było i na każdej stypie nawet dobrze razem sie bawili. Dlatego zasmakowałam i jednak DLA MNIE to jest lepsze, niż nie mieć tej rodziny.

Pieszczoszka - już w ciąży myslałaś o dekadę do przodu, dlatego te słoiczki mnie nie dziwią, że je zbierasz. Niedługo nas zaskoczysz pytając jakie kredki do szkoły kupujecie:)) Nie spiesz sie, jak Laura ma byc jedynym dzieckiem to ciesz sie jej maleńkością, bo to już nie wróci. Ja juz widze po moim, że jest dorosły strasznie, patrzy tak mądrze, usmiecha sie jak mnie widzi, głowę trzyma juz mocno, teraz właśnie śpi na brzuszku na kanapie - pierwszy raz tak zasnął... A niedawno jeszcze był układem pokarmowym - nakarm, przewiń, nakarm, przewiń... No i nie mieści się na przewijaku juz prawie - nogi mu wystaja jak sie przeciągnie...

Fiore - Twój Leo jest prześliczny tfu tfu tfu - nie wiem czy juz pisałam:) Gdyby mój nie był taki piękny to byłabym zazdrosna strasznie;) Co jedzenia noca - inaczej chyba jest na sztucznym i inaczej na cycusiu. Mój na cycusiu ma karmienie ok 22-23, po tym zasypia (tak, straszne to, ale co zrobic - nocny marek po mamusi, dobrze, że juz nie ma wrzasków przy zasypianiu), budzi sie ok 3 i potem ok 7 i spi do 10-11. Wczoraj zasnął wczesniej i dzis spał do 8.30 tylko i byłam niewyspana;)) masakra - a w ciązy sama wstawałam o 5-6 i spac nie mogłam:) Teraz spię więcej niż w ciązy:)))

O 12 była połozna, mały ma juz 5100 - smok jeden. Po jej wizycie go nakarmiłam, mielismy iść na spacer, ale wyrodna matka stwierdziła, że chce sie jej spac i zamiast spaceru pospalismy sobie - ja do 15 a mały spi dalej - jak sie obudzi to odgryzie mi cyca:))) Ale po obiadku na spacer juz idziemy:)))


Pozdrawiam Was wszystkie - pamiętajcie - nieważne jak jest, nieważne czy jest łatwo - ale wszystkie jesteśmy WYJĄTKOWE, bo jest na tym swiecie ktos dla kogo zawsze będziemy ważne i kto kocha nas niejako z urzedu - bezwarunkowo - jak mi źle to tak sobie mówię, i od razu mi lepiej:)))
 
Witam wszystkie majoweczki!!!
Ciagle Was podczytuje ale pisac nie zawsze moge, nie zawsze synus mi pozwala, teraz wlasnie spi mi na rekach.

Wikasik rozumiem Twoja tesknote za rodzinnymi spotkaniami (za tesciowa tez nie tesknimy:D), ale tak juz jest na emigracji.Dlatego po 15 latach zdecydowalismy sie na 2 dziecko zeby nasza corcia nie byla sama , nawet zaczelismy sie zastanawiac nad 3:-D, bo jednak rodzina to cos cudownego nawet jak sa jakies zgrzyty w niej.
Jak wy to robicie ze Wasze pociechy tak ladnie przesypiaja noc??Moj synus jak usnie o 22 to budzi sie miedzy 24 a 1, pozniej 3-4 i czesto jak sie obudzi o 4 to nie ma ochoty spac tylko chce sie bawic tak sie bawimy do 6 pozniej spi do 8:30 .
Pieszczoszka jak moja corcia byla mala mialam wiatrak tylko ustawialam tak zeby nie wial bezposrednio na nia.

Dziewczyny mam pytanko jakie leki podac na zbicie temperatury malemu ???Bo chyba dostaje temperature maly (juz ma 37,2C)
Milego popolodnia majoweczki , buziaczki dla kruszynek.:-)
 
Ostatnia edycja:
Aga na zbicie temperatury paracetamol w kroplach,ale lepiej przedzwonic co pediatry i sie spytac.Temperature zacznij zbijac,jak przekroczy 37,5'C.
No i sie nie martw,moja V budzila sie co 1,5-2h na jedzenie przez wiele,wiele,wiele miesiecy :confused2: Da sie przezyc,prawie :-p
Ja z Leo przechodze inne macierzynstwo.Moje dzieci moze i sa identyczne fizycznie,ale chraktery maja inne i naprawde sa swoimi przeciwienstwami.Z V nigdy nie mialam mozliwosci nacieszyc sie prztulaniami,zabawa,bo ona zawsze wolala sama i tak jej zostalo,usmiechem obdarzala rzadko-trzeba bylo zasluzyc:sorry:,zaczela wiele rzeczy robic przedwczesnie i nawet jezeli jestem z niej mega dumna,to jednak mam wrazenie ze mi murarz rosnie a nie coreczka.Za to z Leo jest wielki "przytulacz",widac ze ciagnie go do mamy i czesto mam wrazenie,ze ktos im dusze podmienil,bo mam chlopczyce i misia ptrzytulaska.Kazde dziecko to nowosc i wiadomo,ze nie bede mielei identycznych zachowan,bo tak sa "skonstruowani" ludzie.Jednak widze,ze i Leo chociaz jest taka przylepa,to jednak zaczyna wiele rzeczy robic o wiele za wczesnie,wiem wiem powinnam byc dumna,ale tez mi ten czas jakos przez palce ucieka,a wiecej nie powroci,chyba ze w formie wnukow w przyszlosci ;-)
Co do Rodzin...ja mam mame i brata,koniec.Sa daleko w PL,kontakty rzadkie,a S ma rodzine wieksza i tez praktycznie zero kontaktow.Mamy siebie i jest nam dobrze.
Eh...musze uciekac Leo sie w koncu obudzil :happy:
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry