Zanetaa - ja całe zycie zazdrościłam koleżankom, że mają babcie, ciocie, kuzynów - ja nie miałam, tylko ciocia w Rzeszowie - a my w Zielonej Górze, więc tak jakby nie było. Moja rodzina to rodzice, teraz już tylko mama i dwóch braci. Nie mam sensacji rodzinnych, nie ma kłótni otwartych, najwyżej lekkie fochy na linii matka-córka, matka-syn. I to jest dobre. Jednak strasznie smutne bywa, gdy np. po smierci taty było nas na wigilii 5 osób - mama, bracia, żona jednego brata, ja świezo po rozwodzie... I te 5 osób to wszystko, nie ma nikogo więcej, kto by był naszą RODZINĄ, jaka by nie była. Tak więc nawet jak nie ma kłótni w rodzinie bywa ona przyczyną smutków. L jest jedynakiem, ma tylko rodziców i ciocię jedną - też smutne - jakbyśmy mieli wesele robić, to rodziny po obu stronach w 10 osobach się zamknie, zapraszając wszystkich co do sztuki. Tak więc ja zazdroszczę Wam tych zjazdów rodzinnych, plotek kto z kim, opowieści - ja tego nie miałam i nie zanosi sie bym miała. Miałam - gdy byłam z mężem - on miał dużą rodzinę, tez się żarli, było dużo obłudy, ale ich zawsze duzo było i na każdej stypie nawet dobrze razem sie bawili. Dlatego zasmakowałam i jednak DLA MNIE to jest lepsze, niż nie mieć tej rodziny.
Pieszczoszka - już w ciąży myslałaś o dekadę do przodu, dlatego te słoiczki mnie nie dziwią, że je zbierasz. Niedługo nas zaskoczysz pytając jakie kredki do szkoły kupujecie

) Nie spiesz sie, jak Laura ma byc jedynym dzieckiem to ciesz sie jej maleńkością, bo to już nie wróci. Ja juz widze po moim, że jest dorosły strasznie, patrzy tak mądrze, usmiecha sie jak mnie widzi, głowę trzyma juz mocno, teraz właśnie śpi na brzuszku na kanapie - pierwszy raz tak zasnął... A niedawno jeszcze był układem pokarmowym - nakarm, przewiń, nakarm, przewiń... No i nie mieści się na przewijaku juz prawie - nogi mu wystaja jak sie przeciągnie...
Fiore - Twój Leo jest prześliczny tfu tfu tfu - nie wiem czy juz pisałam

Gdyby mój nie był taki piękny to byłabym zazdrosna strasznie

Co jedzenia noca - inaczej chyba jest na sztucznym i inaczej na cycusiu. Mój na cycusiu ma karmienie ok 22-23, po tym zasypia (tak, straszne to, ale co zrobic - nocny marek po mamusi, dobrze, że juz nie ma wrzasków przy zasypianiu), budzi sie ok 3 i potem ok 7 i spi do 10-11. Wczoraj zasnął wczesniej i dzis spał do 8.30 tylko i byłam niewyspana

) masakra - a w ciązy sama wstawałam o 5-6 i spac nie mogłam

Teraz spię więcej niż w ciązy

))
O 12 była połozna, mały ma juz 5100 - smok jeden. Po jej wizycie go nakarmiłam, mielismy iść na spacer, ale wyrodna matka stwierdziła, że chce sie jej spac i zamiast spaceru pospalismy sobie - ja do 15 a mały spi dalej - jak sie obudzi to odgryzie mi cyca

)) Ale po obiadku na spacer juz idziemy

))
Pozdrawiam Was wszystkie - pamiętajcie - nieważne jak jest, nieważne czy jest łatwo - ale wszystkie jesteśmy WYJĄTKOWE, bo jest na tym swiecie ktos dla kogo zawsze będziemy ważne i kto kocha nas niejako z urzedu - bezwarunkowo - jak mi źle to tak sobie mówię, i od razu mi lepiej
))