Nie no, ja wiem, że muszę go nauczyć kochać łóżeczko, zanim stanie się mobilny, bo nie mamy drzwi w salonie gdzie będziemy spać później i nie będzie się można nawet przed natrętem zamknąć, jak mu się do mamuni zechce w nocy. Na chwilę obecną ja w sumie nie widzę w spaniu z potomkiem żadnych problemów, ale L, nie wiedzieć czemu, wnosi jakieś zastrzeżenia, przebąkując coś o prywatności, ochocie i takie tam

) A prawda jest taka, że tatuś po prostu chce sie wyspać jak człowiek, bo śpi jak zając i go budzimy w nocy jak sobie cycamy z młodym - młody sapie, piszczy, krzyczy, mlaska, prawie klaszcze z zachwytu...
Wikasik - wlasnie sobie przypomniałam - ja na poranione brodawki stosowałam wiele specyfików - bepanthen, malatan i jeszcze coś - i wszystko było o tyle złe, że trzeba było (lub wypadało, bo nie chciałam tym dziecka częstować) to cholerstwo zmywać przed kolejnym karmieniem, a to mycie to dopiero dawało czadu... A położna porodziła mi zaparzyć szałwię, wkładki laktacyjne w tym wymoczyć i w stanik włożyć - i stał sie cud, a nawet dwa - brodawki przestały boleć prawie natentychmiast oraz stanik z białego stał się buro-brązowy. Brodawki przestały boleć permanentnie, natomiast stanik się sprał i znowu biały...
Jjedziemy dziś z młodym do UM załatwiać becikowe - nie wiem czy w ZG jest ta wersja gminna, dodatkowa, a jak jest to komu się należy. Na wszelki wypadek ubiorę młodego biednie, niech wzbudza litość w urzędnikach

)) Własnie sie obudził, wsadze go do łóżeczka i idę się kąpać. Moje dziecko nauczyło się pełzać. Odpycha się bosymi stopami od podłoża i mknie w kierunku wskazanym przez głowę z zawrotną prędkością ślimaka, ale raz prawie opuścił kanapę w ten sposób, na szczęście w porę sie zainteresowałam co on tak stęka zawzięcie. Teraz jak wychodzę z pokoju to przechowuje go w łóżeczku, nawet jak poryczy chwilę, ale lepszy ryczący niż poobijany.
Bardzo dziękuje za miłe słowa - to dobrze, że moja pisanina komuś sprawia radość - kiedyś marzyło mi sie by z niej zrobić źródło utrzymania, ale jednak stwierdziłam, że mam duże potrzeby i nie ma co liczyć na to, że "się uda" artykuł sprzedać do jakiejś Lubuskiej - zwłaszcza, że w gazetach chcą artykuły na konkretna liczbę słów zazwyczaj, a jak już zacznę pisać to hulam i hulam
