reklama

Maj 2012

Kugela, moje brodawki poki co nie krwawia, wiec moze powinnam zacisnac zebe i nie narzekac, bo moze byc gorzej. A le popekala mi troche i boli. Bardzo.

Flaurka, dzieki za pomysl z szalwia. W Polsce stosowalam ja przeciwzapalnie, np pezy bole zeba. Jutro trzeba sie rxucic do polskiego sklepu, maja am sporo herbat ziolowych, oze i szalwia bezie, bo tutaj, to tylko mieta i rumianek normarnie sa dostepne.

Naszego synka maz edukuje w zakresie wiedzy o gieldzie. I to czasem spiewajaco albo wydajac dzwieki typu bialy szum ;)

Ok, maly konczy ssac - teraz ze zdrowego cyca. Jutro zapoluje na szalwie, a w aptece beda takie super oklady z zelem na bazie aloesu (dzis nie mieli, ale obiecali na jutro sprowadzic). Wyleczylam tymbrodawke poprzednio, zdazylam zaleczyc nim pojawila sie krew i teraz licze, ze tez tak bedzie. W koncu pijawka pijawka, ale wampira hodowac na wlasnej piersi nie chce! Tak sie boje, gdy zamieni sie z pijawki w uzebiona piranie ;)
 
reklama
Witajcie!
Znowu mialam problem z netem,normalka jak zawsze gdy potrzebowalam koniecznie z niego skorzystac :confused2: Ok,ale juz jest.
Podczytalam,Flaurka czekam na blog.Wiki przykro mi z powodu piersi-znam bol,ale to byl tylko chwilowy,pomoc nie potrafie.

U nas w koncu moze sie pojawi parogodzinne ochlodzenie.Juz nie dajemy rady,za upalnie jest:baffled:A od jutra ma byc jeszcze cieplej:szok:,jak nie przyjdzie dzis ta burza to nie wiem co zrobimy.
Leo wczoraj naprawde przeszedl siebie i V zreszta tez-mialam "stereo" w domu,fizycznie padalam,pierwszy raz taki ciezki dzien mielismy,naprawde :confused2: S sie zajal dziecmi od wieczora i jak padlam o 21 tak wstalam dzis przed 6.Jednak maz mi sie nie przemeczyl,bo V poszla spac ze mna a Leo zasnal pol godziny przed nami i spal cala noc.Dzis zjadl tylko 3 posilki do tej pory(2x130ml i godzinke temu 210ml!:szok:).Stad moje pytanie,dobrze zrobilam ze mu pozwolilam zjesc tyle?Co myslicie?
Znikam bo idzie "e-e".
 
Witam sie i ja!!
I ja naleze do funclubu Flaurki :-D.
Zaneta dobra jestes z tym gubieniem , telefon rozumiem zeby zgubic ale kapcie to juz nie wiem jak moga zniknac:szok:.
Wiki przykro mi z powodu piersi- ja do tej pory nie mialam problemow i mam nadzieej ze tak zostanie.

Mam chwilke na napisanie bo moj synus usnol na raczkach, boje sie odlozyc bo zaraz sie obudzi. Ostatnie trzy dni moj synus jest nie dozniesienia , malo spi bo w ciagu dnia lacznie z 3h a jak nie spi to doamaga sie noszenia , nawet zabawki go nie interesuja , hustawka tez nie , mata tak samo odpada , rozmowa z mama szybko sie nudzi, na spacerze tez tylko na raczki, zeby po takich dniach w nocy spal a on nie:no::wściekła/y:. W nocy jak usypial o 23 to o 1 lub 2 pobudka i 1,5h nie spania, nastepna pobudka o 5 i do 7 znow brak snu:no:. Po takich 3 dniach i nocach jestem wykonczona , cale szczescie ze czasami sie usmiechnie cos pogaworzy to jakos to dodaj mi sil. Do tego dzis pada nawet na spacer nie moge go wyslac z corcia zeby sie przespac.
Do tego wszystkiego moj maz od 7 do 21 w pracy nawet nie moze mi pomoc:-(.Rosnie mi maly terrorysta. Mam tylko nadzieje ze wyrosnie i bedzie lepiej. Za to na poprawe nastroju zrobilam sobie wlasnie sernik:biggrin2:
 
Aga wyrosnie,wyrosnie i bedzie lepiej:tak:Leo cos mi tez marudzi,o wiele wiecej niz V jak byla w jego wieku.Moja mala co prawda jadla co 2h,ale przewaznie na spiaco i byla cicha,plakala tylko jak byla glodna i przez chwile.Za to Leo,a to pieluszka,a to brzuszek,na rece etc...Wlasnie tez mi marudzi od paru godzin,widocznie sie jednak przejadl :-( A u nas burza trwa:-),pada i w koncu jest chlodniej.Tylko,ze swiatlo+otwarte okna=komary :confused2: Znika szykowac kolacje :*
 
Hej,

przez cały dzień próbuję coś napisać... zaraz zbieramy się na zakupy przedwyjazdowe, jutro ok. 4 rano w trasę, żeby uniknąć upałów. Mały podsypiał, budził się i tak w kółko, ale nie było aż tak źle. Teraz zbiera się na burzę, więc trzeba jak najszybciej zebrać 4 litery.
Trzeba jeszcze pranie rozwiesić - mam nadzieję, że wyschnie :szok: muszę dokupić mleko i butelki na drogę, żeby nigdzie po drodze nie musieć ich wyparzać bo średnio to widzę.

Flaurka - :-D mój też pełza, coraz rzadziej przewijam go kładąc przewijak na łóżeczku, bo nie chcę go zbierać z podłogi...:eek: normalnie jak dżdżownica, odpycha się nogami i spiernicza... do tego stopnia, że za ochraniacz na szczebelki łóżeczka musiałam wsadzić maleńką podusię, bo boję się, że któregoś dnia przywali głową - obojętne, czy położę go prawie w nogach, czy w połowie łóżeczka :confused2::confused2:

W poprzek też mi już raz wylądował :confused2::confused2:
 
Dziekidziewczyny, jak ponarzekalamwam troche, to mi sie lepiej zrobilo :) zuzylam ostatni kompres z tym magicznym zelem, jutro bedzie nowe opakowanie, moze jeszcze ta szalwie wyhacze i da sie zyc ;)
Za to z upalami nie walcze. U nas 12-14 stopni, czesto niebo zachmurzone, ale slonce tez potrafi wyjsc. Wczoraj akurat slonca zero, ale i bezwietrznie, a to rzadkosc, takze bylo calkiem milo, choc na spacerze ledwo sie czolgalam. Przewaznie robilam 5-6 kolek dookola parku, w czwartek nawet 8,a na piatkowym spacerze ledwo 3, niemalze spalamidac, a Robert nie daje sie nabrac na lezenie w wozku, a mama na lawce, wiec trzeba sie bylo turlac, by choc on troszke pospal, ale i tak coraz czesciej na spacerach obserwuje tymi swoimi oczetami swiat - nad glowa w budzie ma okienko, wiec nawet jak wieje ibuda naciagnieta, to cos widzi.

Ok, skoczyl, musze odbic i spac. W dodatku zdazylam sie pozrec w nocyz mezem :(
 
Wikasik fakt my teraz walczymy z upałami przy karmieniu cycem są lekko upierdliwe bo i ja i mała się do siebie kleimy ,a pot z nas spływa gęsto:tak: ,ale kiedy my tu będziemy na chłody narzekać Ty się w słońcu będziesz pławiła:tak::-D
 
Witam sie i ja!!

Mam chwilke na napisanie bo moj synus usnol na raczkach, boje sie odlozyc bo zaraz sie obudzi. Ostatnie trzy dni moj synus jest nie dozniesienia , malo spi bo w ciagu dnia lacznie z 3h a jak nie spi to doamaga sie noszenia , nawet zabawki go nie interesuja , hustawka tez nie , mata tak samo odpada , rozmowa z mama szybko sie nudzi, na spacerze tez tylko na raczki, zeby po takich dniach w nocy spal a on nie:no::wściekła/y:. W nocy jak usypial o 23 to o 1 lub 2 pobudka i 1,5h nie spania, nastepna pobudka o 5 i do 7 znow brak snu:no:. Po takich 3 dniach i nocach jestem wykonczona , cale szczescie ze czasami sie usmiechnie cos pogaworzy to jakos to dodaj mi sil.

Jakbym o moim czytala :-D:-D:-D:-D Wiek ten sam to moze taki urok tego etapu rozwoju ;-) Ja jestem wlasnie w trakcie takiej trzydniowki, maz w delegacji, ciekawe czy mnie rozpozna jak wroci, tak "zmaltretowana" jestem :-p

Wikasik - ja bym sie szalwi nie tykala. Moze nagietek? Tyle ze taka "egzotyczna" roslina pewnie w Australii tez nie rosnie ;-) Ale aloes tez powinien byc dobry :-)
 
Juz mam metlik. Szalwi i tak pewnie w sklepie nie bedzie, podobnie jak nagietka, wiec zostana te kupne kompresy, ktore dzialaja, bo juz przetestowalam. Prawdziwym aloesem sie nie potraktuje, bo jedyna rzecz, ktorej zapomnielismy zabrac przy pzeprowadzce to wlasnie doniczka z ta cudowna roslina.

Moj maluch na szczescie w nocy zazwyczaj szbko po karmieniu zasypia. Popzednio troche plakal, sama nie wiem ile, ale pewnie z pol godz, bo zostal za bardzo rozbudzony. Szczegolow oszczedze, ale zmiana pieluchy trwala nieco dluzej niz zwykle, w dodatku jedzenie bylo co najmniej pol godz opoznione.

Tak w ogole zauwazylam, ze jesli chce ujrzec usmiechna buzce synka, a czesto mnie nim jeszcze nie obdarza, to choc niby karmie na zadanie, to musze wg zegarka owo zadanie uprzedzic i go obudzic rozwijajac moje spiace zawiniatko. Wtedy nie jest glodby na JUZ, cudnie sie przeciaga i sle usmiechy :)
Czytam waszych pelzajacych szkrabach, moj nie ma szans, bo jak sie bawimy, to przewaznie cis razem robimy, a gdy spi to jest szczelnie zawiniety i tylko glowka mu wystaje, a w postaci kokonu trudno sie wykazac ;)

Ok, ssak sie odczepil, zmykamy do wyrka. Jest 5:27 w sobotni poranek.
 
reklama
My cały dzień poza domem. Wróciłyśmy dopiero na kąpanie i wieczorne karmienie, po którym Młoda pospała godzinkę i obudziła ją kupa :/ Właściwie powinnam się cieszyć bo ostatnio bywało z tym różnie.
Pojechałyśmy dzisiaj do wydziału komunikacji odebrać dowód rejestracyjny i oczywiście nie obyło się bez komplikacji. Poproszono mnie o upoważnienia od męża i teściowej, na co ja zrobiłam wielkie oczy bo jak miesiąc temu składałam papiery to zapewniono mnie, że żadne pełnomocnictwa potrzebne nie będą. A tu dzisiaj o nie pytają. Myślałam że mnie krew zaleje, bo mąż w pracy, teściowa niby w domu ale strasznie dużo kombinowania z tym wszystkim. I wtedy stał się cud- pani w okienku zaproponowała rozwiązanie nie wymagające wychodzenia z urzędu. Pewnie zastanawiacie się co skłoniło ją do tego aby ułatwić życie petentowi- otóż pomógł fakt przybycia do urzędu z dzieckiem :-) No i szczęśliwie się sprawa zakończyła. Bardzo szczęśliwie bo w niedzielę ważność kończył tymczasowy dowód rejestracyjny.

Ach no i jeszcze ulewa nas złapała pod samym urzędem jak już z samochodu wysiadłyśmy- mam nadzieję, że obędzie się bez przeziębienia.
Resztę dnia spędziłyśmy u moich rodziców. Niby domek z działką, przy rzece i stawie ale upał i tak nieznośny. Ja to jednak preferuję temperatury umiarkowane. 25 stopni by wystarczyło. Ale z drugiej strony lepszy upal niż deszcz i zimno. I tym marudnym akcentem kończę działalność na dzisiaj. Spokojnej nocy
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry