hej
mój brudas tez ma żałobę za paznokciami ciągle, dlatego często obcinamy. A ja już wiem skąd mu się ten brudek bierze - jak sie cycolimy to mam masaż cycka - jedna ręka chwyta od dołu a drugą od góry i miętoli. A mi w nocy często poleci mleko i zasycha - a ja nie jestem idealną mamą i nie latam pod kran z cyckami przed każdym karmieniem - no i mały po takim karmieniu, zwłaszcza nocnym, ma pełno mleka w brzuszku oraz za paznokciami. Zaczełam noca używać wkłądek laktacyjnych i wygląda to nieco lepiej.
Co do budzenia malucha przez starszaka - mamy teraz córkę Leszka na dwa tygodnie i przez te dwa tygodnie musze ja z małym siedzieć jak on zasypia czy śpi, bo Amelia dostaje wścieklizny jak tata do sypialni wejdzie - zaraz ma mnóstwo problemów, tata chodź, tata chodź, albo podejdzie i wali w szybę - normalnie szał pał. I nie będe oszukiwac - wqrwia mnie to maksymalnie. Cóz, wy tez się denerwujecie na starszaka, a ja nie jestem jej matką, więc mam to zwielokrotnione, święta to ja nie jestem. Dodatkowo zaczęła kaszleć jak stary gruźlik - pojechali własnie do lekarza - jak wrócą to się okaże co dalej z naszym boskim urlopem - podejrzewam, że ja pojadę do swojej mamy a oni niech sobie tu chorują - i nawet się z tego cieszę, wolę to niż pilnować Amelii, żeby do Huberta nie podchodziła, bo ona niby ma już 5 lat, ale nie rozumie, że nie może mu kaszleć w twarz i czerpie z tego nawet pewną satysfakcję. Jak dziś rano ją czesałam przed tym lekarzem to się pyta czy Hubert też jedzie z nimi, jak powiedziałam, że mały zostanie ze mną to się zerwała na równe nogi i poleciała do taty z radosnym kwikiem, że jadą sami bez Huberta... Nie da się chyba bardziej zaakcentować tego, jak kocha braciszka... Wieczorami jest ryk, że ona musi spać z tatą bo się sama boi - a jedyne duże łóżko, na której mogliby razem spać mamy w sypialni, gdzie ja śpię z Hubertem - no a poza tym bez przesady - w domu spi sama, ma swój pokój - leszek pytał się jej matki jak z tym spaniem mają. Poza tym - w domu jeździ na rowerze sama, z Leszkiem musi on za nią lecieć i za kij ją trzymać, bo ona się inaczej boi. No i go naciąga - rano i wieczorem dawali jej butelkę z mlekiem do łózka - 4 letnia dziewczyna... No ale to mleko w pewnym momencie ewoluowało i stało się kakaem (granulowane z cukrem). No ja specem od dietetyki nie jestem, ale taka butla słodkiego kakaa rano i wieczorem to bomba kaloryczna i cukrowa dla takiego malucha, który poza tym nie je żadnych warzyw a jak się jej pytasz co chce zjeść to frytki albo zapiekanki z serem. Jak się doda keczupu to mozna uznać, że to są warzywa...
W każdym razie mówię mu, że takie kakao nie pójdzie jej na dobre - nie dwa razy dziennie. Ona beczy, ze bez tego nie zaśnie/nie wstanie bo mama jej tak robi. Leszek pyta się ex żony - a ona, ze nic takiego, że nie miałaby czasu nawet przed przedszkolem jej butli robić, a wieczorem w łózku nie ma jedzenia bo zęby umyte. A awantura o to kakao była przez chyba miesiąc - 4-latka a juz wie, że tatę można zbajerować mówiąc, że mama to czy tamto... Teraz dostaje kakao wieczorem, ale ja robię prawdziwe bez cukru tylko z łyżeczką miodu i do kolacji a nie w łóżku i myje po tym zęby, a rano kawa inka do sniadania - i pije z kubka niekapka a nie z butelki - bo taka butelka jej na miesiąc wystarczała - smoczek zjadała z równym apetytem jak to kakao
No niestety - Leszek ma syndromy weekendowego taty i popuszcza małej dużo - z jednej strony mu się nie dziwię, z drugiej nie mam zamiaru trzymac w domu szantażystki i jej ulegać, bo ona jak coś nie pasuje to od razu w ryk i spazmy, że ona chce do mamy, że do taty więcej nie przyjedzie, że taty nie kocha... Co zabawne, w domu robi identycznie i juz nie raz ex-żona dzwoniła o 23 bo nie może jej uspokoić bo mała ryczy i chce do taty i żeby Leszek z nią pogadał...
Specjalistką nie jestem, nie wiem co jest dla takiego dziecka lepsze - jak dziecko jest raz u mamy raz u taty, czy jak jest tylko u mamy plującej jadem na tatusia i utrudniającej widzenia jak tylko się da. Tak jak u nas, to mała po prostu jest mega rozpieszczona i manipuluje jak może, ale wie, że oboje rodzice ja kochają. W drugim przypadku dzieci są chyba twardsze ale za to myślą, że tata je zostawił, co często mamy im wpajają. W każdym razie - jedno wielkie bagno wynika dla dziecka jak rodzice się rozejdą...