Witajcie!
Dziekuje WAM WSZYSTKIM za zyczenia urodzinowe :*:*:*:*:*
Ha!Powiem Wam,ze wczorajszym najwspanialszym prezentem byla wizyta u pediatry,bo Leo jest coraz silniejszy,coraz ladniejszy,wiekszy etc...A do tego powiedziala,ze nie slyszala szmeru w serduszku - czyzby cud?Kolejny?

Oby!(zapomnialam napisac to na "wizytach malcow"

)
Poza tym dzien jednak nie okazal sie za ciekawy.Po pierwsze bylismy w domu,bo z godziny na godzine zrobilo sie tak goraco,ze nawet pyszczka na dwor nie wystawialam.Wlaczylismy pingwina,ale nie dalismy rady i tak i tak odpoczac,bo...Leo w poludnie dostal mega kolki - przeszla na 2h i wrocila wieczorem :-( V z tego upalu nie spala w dzien i byla tak marudna,ze malo brakowalo a dostalaby klapsa(jestem przeciwna takim rzeczom,wiec juz wogole na sama mysl ze pomyslalam o klapsie sie poplakalam-ale naprawde bylo "over the top"

)
Wieczorem wpadla przyjaciolka,zdmuchnelam swieczki na sklepowym torcie lodowym,wypilismy drinka(ona prawdziwego,my tylko cole

) i poszlysmy do kina na "Krolewna Sniezka i Lowca" - skupilam sie srednio na filmie,bo myslalam co te male Szkraby poczyniaja w domu.Oczywiscie mialam dobre-zle przeczucia.Leo powrocila kolka jak tylko wyszlam,padl zmeczony,"odgazowany" dopiero o 22,a V zasnela o 22:15 po tym jak zrobila "mala opere".Moj Maz zajal sie nimi idealnie,wiec o to sie nie martwilam,tylko przykro mi bylo,ze musial walczyc sam z tak "rozszalal" dwojka :-(
Mam nadzieje,ze dzis dzien bedzie spokojniejszy.Leo wstal o 5 na jedzenie i po 10min juz spal ponownie,V tez dostala juz mleko,ale nadal wszyscy spia.Dzis S idzie na noc i jak wroci jutro rano,tak wiec bedzie z nami pare dni,bo dostal(przymusowy)urlop.Z wakacji nici,bo nie dosc ze kasy na nie,nie ma,to do tego nie czuje sie,zeby dzieciaki gdzies ciagac,tym bardziej w te upaly.
Ok,koncze ide sie zajac troche domem,bo wczoraj nie bylo na to czasu,a np.zmywarka sie sama nie zaladuje;-)
Spokojnego dnia Majoweczki!