Trzeba sie cieszyc, że to juz stary facet i raczej żadna na niego nie poleci - jest szansa, że nie będzie sie rozmnażał

)
Obdzwoniłam zielonogórskie żłobki szukając miejsca dla Hubiego i szok przeżyłam - w każdym sa miejsca

) Co prawda dzwoniłam do prywatnych tylko, ale mówiono mi, że nawet w prywatnych nie ma. Nam potrzeba żłobka od stycznia i to jest własnie ten plus, bo wtedy niektóre dzieci przechodzą do przedszkola i sie miejsca zwalniają u maluchów. Jutro pojade zarezerwuję sobie jeden z nich, w którym zwracają kaucję w razie rezygnacji - bo wciąż mam nadzieję, że znajde opiekunkę.
Mój narkoleptyk spiocha od 11, ale wybudzał sie juz dwa razy, dostawał cyca i zasypiał dalej - ja nie wiem, on chyba sobie z tego mleka kumys produkuje i śpi w alkoholowym widzie
narzekając na dziadków: rodzice Leszka nie są zbyt majętni, mama na rencie, tata stracił własnie pracę i na zasiłku jest, zdrowie mu podupadło zreszta i musiał zamknąć warsztat samochodowy, który miał kilkadziesiąt lat. Jakies tam oszczędności mają i daja radę, zwłaszcza, że to na wsi. No i nie dziwi nas, że nie obsypują nas czy młodego prezentami, ale to się chyba ma właśnie zmienić i strasznie się tego boję

)) wczoraj wieczorem, jak pacyfikowałam młodego, zadzwonił dziadek i chciał ze mna gadac i mi tłumaczy, że był gdzies tam i go wylosowali i wygrał kołdrę z wielbłąda za 7000 z rabatem na 4300 i do tego gratis odkurzacz... Kolana mi sie ugięły a on leci dalej, że juz przywiózł do domu i to takie fajne. No to pytam sie tylko, czy juz zapłacił a on, że na raty dali i juz ma to w domu. Pytam czy żona wie, on, że wie, bo właśnie przywiózł. Nie wiedziałam co powiedzieć, on zachwalał kołdrę dalej a ja sie wymigałam od rozmowy płaczącym Hubertem - dzieki Ci za ten ryk synuś... Powiedziałam co i jak Leszkowi, on za telefon i dzwoni do mamy. Ta odebrała, on sie pyta co tam ojciec kupił, a ona: no to do jutra, cześć i sie rozłączyła... Chyba nie mogła gadać. Komentarze wszelkie zbedne. Zastanawiam się tylko, dlaczego Leszka tata mnie ta informacja obdarzył i wychodzi mi, że chyba mi ją chce sprezentować, tą kołdrę znaczy się... Słów brak po prostu. Dziś leszek ma dzwonić do mamy i sie dowiedziec coś więcej, może zechca zatrzymać

towar, a jak nie to bedziemy mysleć jak sie z tego wyplątać. Może Leszka ciocia pomoże - sama sprzedawała odkurzacze po 8 tysiecy na pokazach. Duzo o tym w rodzinie sie mówiło, a tu patrzcie - dziadek dał sobie papke z mózgu zrobić.