reklama

Maj 2012

od kilku dni tu taka cisza ...mi sie wydaje ..ostatnio w wlasnie w ogole nie mam problemu żeby was doczytac.... och to chyba ta paskudna jesień powoduje że nikomu sie nic nie chce ...nawet pisac na bb :P no brak weny jak nic :cool2:
 
reklama
ja tez jestem, bo pochlaniam spozniona kolacje przy kompie a malz chustuje :-)

zanetaa
- pytalas o kase, o ile dobrze pamietam. Ja bym nie trzymala takiej kasy w banku, bo to pieniadz wirtualny. Cos sie stanie - jakas inflacja czy inny badziew i wszystko poszlo... Plan z budowa nie byl zly ;-)A ziemie macie, czy bylibyscie na dzialce tesciow?

Caluski dla 5-miesieczniakow - Amelki i Mikolajka :-D

pieszczoszka - gratulacje dla Seby. Teraz powinniscie wyjsc na prosta :-) To ta sama piekarnia?
 
Jej - bo ja sama nie wiem czy ja musze czy chce: do pracy wrocic musze (finansowo) i chcę (bo ja lubie, a do siedzenia w domu nie jestem nauczona - mama tez pracowala a miala nas 3-kę). Co do opieki nad małym to bedzie to babcia (w tygodniu gdy pracuję 8-16) a w tygodniach gdy pracuję 12-20 na 12 odprowadzam malego do żłobka a o 16 odbiera go Leszek. I w tym akurat przypadku, nie wierze w babcie. Jestem wewnętrznie przekonana, że po kilku tygodniach babcia powie, ze nie daje rady i wtedy zostanie juz tylko żłobek. Koszt tego żłobka, czyli 4godziny dziennie co dwa tygodnie, to 300 zł - za cholerę nie znajde opiekunki na taki dziwny uklad, bo gdzie nie pytalam, to odmowa - one chca zarobic porzadnie, a nie brac zobowiązanie na kilka godzin w miesiacu. W Zielonej Gorze jest kilka żłobków panstwowych i ok 10 prywatnych - no jest tego od groma. Wiele moich kolezanek, a mam glownie koleżanki pracujące jednak, oddawalo dzieci do żlobka - jedna nawet 2-ke na raz, bo miala rok po roku - i kurde - choruja, no jasne, ze chorują - jak pójda do przedszkola to tez bedą - no tak to jest. Moj powrot do pracy byl czymś niedyskutowalnym, wiele mam tak ma - i co - maja nie miec dzieci bo żlobki im zniszcza życie? No troche chyba przesada.


No ale gdzie ja szukam zrozumienia - jak ktoraś z Was zaczynalaby zycie od nowa w wieku 33 lat to być może tak latwo na mężu by sie nie opierała, tylko wolala miec coś swojego - dla dziecka właśnie i dla siebie - bo życie plata figle. Ja prztyczka w nos dostalam i troche ostrożniej myslę niz kiedyś.

No i nie dostalam od rodzicow mieszkania/domu, nie mam bogatego męża, nie wygralam nic. A jakoś wolę we wlasnym mieszkaniu spłacać kredyt i mieszkac z rodziną niż mieszkac gdzie - no nie za bardzo wiem gdzie nawet...


A grzyby juz sie konczą - jeszcze nazbieralysmy, ale takie stare juz nieladne:(
 
Ostatnia edycja:
ja zwolenniczka żłobków nie jestem (niań, babć itp tez nie) ale lepszy żłobek niz sflustrowana i nieszczesliwa matka. Ja wychodze z założenia, ze nie po to mam dzieci żeby je ktoś inny wychowywał ale kazdy ma prawo do własnego życia i nic mi do tego
 
tak kugela ta sama:) bardzo się ciesze !!! mam nadzieje,że już problemy odejdą od nas!


ja jestem jedynaczką i tez nic nie mam .. ale radzić sobie musze chociaż ciągle dostaje kopa w dupe od życia...
Sytuacja nie najlepsza u mnie ale wole zostać z dzieckiem i żyć jak żyje...( i nie zgodze się,że żłobek jest lepszy od matki...)
Sebastian wraca do pracy więc damy sobie jakoś rade... :) co prawda jedna wypłata no ale nie będzie tak źle...
 
Pieszczoszka - gratulacje dla Seby :)

Ja wcinam pizzę domowej roboty. Też nie dostałam nic od nikogo. Wesele wyprawiłam sobie za własne, zarobione pieniądze (moi rodzice nie musieli brać np. pożyczki), żyjemy z mężem za swoje, mieszkania nikt mi nie kupił, samochodu też nie... a, że nie mieszkamy jeszcze zupełnie na swoim (- i tak stanowimy odrębną rodzinę płacącą za siebie itd.) to tylko dlatego, że Krzyś pojawił się szybciej niż planowaliśmy. Ale myślę, że w przyszłym roku już pójdziemy do siebie... :) Patrzę optymistycznie w przyszłość :)

Flaurka - ja się na grzybach nie znam, a ubolewam, bo bardzo lubię :(
 
reklama
Kugela - w moim przypadku złobek jest najlepszym rozwiązaniem. O babci pisalam - szczerze wątpię. Zostajac w domu wyrzekalabym się: domu, pracy, płynności finansowej, a zyc "jakos to będzie" nie potrafię. Maly pójdzie do Żłobka, nic mu sie nie stanie - nie wyjeżdząjcie mi tu z ekstremami z tvn24 bo Wam powyciagam linki jak to matki katowaly własne dzieci - od sosnowieckiej mamy zaczynając - to sa ekstrema.

Biorac pod uwagę same mamy - uważam, że pojście do pracy też może być dla nich korzystne. No po prostu nijak nie rozumiem kobiet, ktore tego nie chcą (nie pisze o tych, ktore zostaja w domu dla dzieci, a le o tych ktore zostaja w domu bo nie chca isc do pracy a by mogły) - i takie mam prawo, bo inaczej żylam i lubie to. I mi sie tu nie obrazać, ale jakby najbardziej emocjonującym wydarzeniem mojego dnia było to co Rysio zrobil w Klanie czy innym tasiemcu, to bym uznala to za własna porażkę - no nie dla mnie to i tyle.

Generalnie - na samym początku o tym pisalam - żłobek dla mam, ktore maja niepracujące babcie lub same nie pracują, to jaskinia zla - dla mam, ktore tego nie maja a chca/musza pracowac to normalny etap w zyciu dziecka - no czy ja jestem zla matka skoro uważam, że Hubiemu nic sie nie stanie tam? Czy ja go moge ochronic przed wszystkim zlem bedąc z nim? czy babcia da rade? No dzieci upadaja pod opieka matki, placzą pod opieką matki - życie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry