reklama

Maj 2012

reklama
Ja tam tez nie narzekam na nude w domu.... i zlobkowi dla niemowlecia mowie nie- jak dla mnie dziecko do roku najbardziej potrzebuje mamy...tez czytalam ze dziecko w wieku 5ciu miesiecy zaczyna sobie uswiadamian ze mama to odrebna osoba ( w szoku szczerze mowiac bylam- nie zdawalam sobie sprawy ze az taka wiez czuje dziecko do mamy).... chociaz nie powiem mam kolezanke co oddala roczne dziecko do zlobka na 4ry godziny - i ze zdjec wygladal ten zlobek super - bo juz byla psychicznie wykonczona... jakos te 4ry godziny dla rocznego dziecka nie przerazily mnie i nawet moze sama bym poslala takie dziecko (gdybym musiala/czula taka potrzebe), bo tam ma dzieci w swoim wieku, moze sie z nimi troche pobawic- ma zabawki jakich nie ma w domu- rozwija sie.
Co do samego zlobka to nie powiedzialabym ze wszedzie dziecko jest wsadzane do kojca i siedzi tam caly dzien patrzac w sufit, albo opiekunki sa bezlitosne- nie kazdy taki jest- no wlasnie nie kazdy choc moze tak sie zdazyc wiec lepiej szukac zlobka ze wzorowa opinia. Ale 8 godzin dziennie rozlaki z rodzicem to dla mnie za duzo i dla niemowlecia i dla przedszkolaka.... tyle tylko ze i ja jestem w tej komfortowej sytuacji ze moge z malym byc w domu i wspolczuje kazdej z was ktora sytuacja finansowa zmusza do pojscia do pracy.


U nas nareszcie troche lepiej - druga noc z rzedu z 3 dzis 2 pobudkami- mlody w dzien jakis mniej meczacy- albo moze to ja wyspana :D Zaraz ide gdzies na spacer troche dotlenic siebie i jego.
 
Karolci się włoski wytarły,za to Krzyś ma niezłą czuprynkę:-D.

Właśnie As pochwal się jak skończysz , ą tak w ogóle to zazdroszczę talentu.
Dla mnie robienie na drutach czy szydełku to czarna magia :confused2:.

Właśnie się tak zastanawiam, może ten mój łobuziak jadłby zupki domowej roboty. Tylko powiedzcie mi Wy podajecie swoje warzywa i owoce?
Ale i tak jest mały postęp zjadł dzisiaj poł słoiczka jabłek i zaczął pić sok z marchewki. Więc jest nadzieja:-).

I oczywiście buziaki dla naszych 5 miesięczniaków.
 
reklama
Flaurka - źle mnie zrozumiałaś.. kurczę jak to wyjaśnić..
"Ze mna chyba faktycznie cos jest nie tak, bo nie widze w żłobku nic zlego - po prostu kolejny etap w rozwoju dziecka. Za dwa lata podyskutujemy, czy lepiej jest mieć dziecko przyzwyczajone do rozłaki z rodzicami, rozpieszczone przez babcie czy uzależnione od mamy."
Jak dla mnie wyraziłaś się jasno:)
:-)
nie neguję Twojej decyzji, też czasem dostaję kociokwiku, ale cały czas dręczy mnie Twoje podejście:) i jak zostało zauważone, plątasz się;p raz chcesz, a raz musisz:)
już mniejsza z tym, to jak rozmowa o kościele i wierze, a nie o to tu chodzi. Ale faktycznie, mam nadzieję, że porównamy niedługo jaki wpływ na nasze dzieci mają decyzje rodziców. tak z ciekawości:)

Pieszczoszka - jak wspaniale!! znowu ciepłe bułeczki w domu;) gratuluję:)

Barti też nie chciał gotowanych, niet i już. czasem dzieciaki tak mają:)
mieszanie pół na pół wydaje się fajnym sposobem:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry