Flaurka - źle mnie zrozumiałaś.. kurczę jak to wyjaśnić..
"Ze mna chyba faktycznie cos jest nie tak, bo nie widze w żłobku nic zlego - po prostu kolejny etap w rozwoju dziecka. Za dwa lata podyskutujemy, czy lepiej jest mieć dziecko przyzwyczajone do rozłaki z rodzicami, rozpieszczone przez babcie czy uzależnione od mamy."
Jak dla mnie wyraziłaś się jasno
:-)
nie neguję Twojej decyzji, też czasem dostaję kociokwiku, ale cały czas dręczy mnie Twoje podejście

i jak zostało zauważone, plątasz się;p raz chcesz, a raz musisz
już mniejsza z tym, to jak rozmowa o kościele i wierze, a nie o to tu chodzi. Ale faktycznie, mam nadzieję, że porównamy niedługo jaki wpływ na nasze dzieci mają decyzje rodziców. tak z ciekawości
Pieszczoszka - jak wspaniale!! znowu ciepłe bułeczki w domu

gratuluję
Barti też nie chciał gotowanych, niet i już. czasem dzieciaki tak mają

mieszanie pół na pół wydaje się fajnym sposobem
