Kugela - no nie wytrzymalam jednak - zauważ racz, ze w tej sytuacji jestes jak posiadacz Lexusa, ktory krytykuje jazdę Fordem - no nie jezdzę Lexusem bo go nie mam, wiec jeżdżę Fordem - to nie sa auta z tej samej półki. Sama pisalaś, że macie tam rok macierzynskiego, więc ciesz sie swoim Lexusem. My w wiekszości mieszkamy w Polsce, nie mamay zagramanicznych mężów z zagramanicznymi zarobkami, i każda robi jak może. Ja nie szukam pracy - ja ja mam od dawna i nie bede z niej rezygnowac by syn był dluzej ze mną kilka miesięcy - bo na tyle mogłabym sobie pozwolić finansowo. Tak więc wsiadamy do Forda i jedziemy.
Moj wybór to babcia i złobek - i w tym konkretnym przypadku żlobek jest lepszy, bo babcia po prostu nie da rady, fizycznie. Ona chce bardzo, ale nie podola, bo nawet te codzienne dojazdy po 20km zimą. A babcia małego widziala moze 5 razy - widziala, bo nie miala na rekach nawet, bo sie boi

. Ale chce sie opiekować.
W naszym przypadku, to Leszek predzej z pracy zrezygnuje by byc z dziećmi, bo on ma prace przypadkowa, nie zalezy mu na niej, ale on nie mógłby sie młodym zajmowac caly czas, bo ma jeszcze corke z poprzedniego malzenstwa i spedza z nia troche czasu. Taki stan jest i nie bedę sie zastanawiac jak to byłoby w Lexusie, bo kocham mojego Forda i nie wyobrazam sobie innego.
PS. w rzeczywistosci jezdżę Toyotą
