Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

... pieszczoszka gratulacje dla Seby:-)
, jak juz wolalabym jakas dochodzaca Pania, ale R mowi, ze mam poczekac az Olka pojdzie do przedszkola, teraz mnie nakreca na kursy, ale to pojde dopiero w przyszlym roku...

... ale to bylo dawno temu i pewnie duzo sie zmienilo, Moja wkłada nóżki do buźki jak jej tyłek w górę podniosę ,bo fałdki na brzuszki jj przeszkadzają ,by samej sobie poradzićMoja Ninia już słodko śpi, wykąpana i pachnąca no i nakarmiona.
Od kilku dni sadzam ją kilka razy dziennie, strasznie się jej to podoba i wtedy łapie się za stópki pochylając się do przodu, chwyta też przedmiot które ją zainteresują, ale na leżącą własne stopy zupełnie ją nie interesują. Zakładam jej już skarpetki z grzechotkami ale nic po tym, zero reakcji. Chyba jest jedynym niemowlakiem na bb, który nie liże się po piętach.
Idę na mjm i lekarzy. Nadal sama, R. jak wyszedł o 7.30 rano tak jeszcze nie wrócił.![]()



Ćwiczenia istnieją ,ale ja bym go nie stymulowała w tej kwestii.Kiedyś w końcu będzie na tyle silny ,że sam da radę .Bezpieczne jest podkładanie dłoni pod stópki i na tym lepiej zakończyć ;-)ale tu pustowato z rana. U nas pobudka przed switem i dzikie harce na lozkuPowiedzcie, czy istnieja jakies cwiczenia wspomagajace pelzanie u niemowlat? Moj tak ogromnie chce i tak sie dziko frustruje, ze sil nie starcza. Chcialabym go jakos zmotywowac chocby malym sukcesem - on tak zajadle trenuje, tak mu zalezy!
![]()
dokładnie tak jest .Nasze maluchy są naprawdę jeszcze małe i potrzebują bliskości matki dla bezpieczeństwa .One właśnie wchodzą powoli w etap lęku separacyjnego co znaczy ,że zaczynają mieć świadomość ,iż matka i dziecko to 2 różne osoby .Dla komfortu psychicznego dziecka najlepsza jest opieka matki jeszcze przez najbliższe kilka miesięcy ,ale marzenia swoje ,a realia swoje prawa mają ;-)dzieki, aksmobulka, na to wpadlam juz "instynktownie". Sily to on ma w sumie sporo, zmotywowany jest na maksa ale na razie wiecej niz 1cm nie wysteka
Dyskusja o zlobkach niewiele wnosi, jak widze - kazda frakcja pozostaje przy swoim ;-)Polroczne dziecko nie interesuje sie jeszcze rowiesnikami. Okolo 8 miesiaca pojawia sie lek separacyjny. Dla pozniejszego poczucia pewnosci siebie dziecko potrzebuje w tym okrsie bliskosci matki. Nikt i nic mnie nie przekona, ze instytucja jest w tym wieku lepsza lub rownie dobra jak mama
Jestem ciekawa ile dziewczyn na forum bylo jako polroczne dzieci w zlobku?
Udanego grzybobrania, Flaurka :-)
Niestety 100 % prawdy.Nawet w najlepszym żłobku nie ma 100% zainteresowania naszym dzieckiem ,bo dzieci jest więcej niż opiekunów i o niedopilnowanie wcale nie trudno .Witam po dlugiej nieobecnosci na bb;-)
Na szybko cos ode mnie w sprawie zlobka - jestem na wielkie NIE!!!
W przypadku starszego syna tezz byłam twarda, co ja nie oddam??? oddam nic mu sie nie stanie, bedzie mial opieke itd itd... wpłacilam 500 zł wpisowego, oplata za mc 1250zł (4,5 roku temu!) moje mleko, kasze, pampersy i chusteczki - wiec kasowo wypasale coz standard na ceny stolicy
oddałam. Wszystko pieknie, odbieram ktoregos dnia dziecko a one ze kaszy nie wypil i stoi, wiec przyniosły ja patrze a kasze zrobily na wodzie zamiast na mleku - nie dziwie sie ze nie pił!!! ale nic to... byl chyba z 5 razy w sumie i cały zlobek padl na rota, polowa dzieci razem z nami w szpitalu - my 10 dni:-(zostałam z nim kolejne pol roku a pozniej wzielam nianie
stracilam kupe kasy bo nie zwracali i juz wiem jak to jest, z drugim takiego bledu nie popelnie. Polowa mam tez zabrała dzieciaki bo mowia ze non stop byly jakies chorobowe epidemie
poza tym wychodze z zalozenia ze taki maluch nie powie nam czy cos jest nie tak:-(co innego 3 latek w przedszkolu.Całym sercem jestem w takich sytuacjach podbramkowych za zaufana niania, kasa podobna ze zlobkiem prywatnym.A naprawde pol roczne dziecko ic nie zyskuje bedac w tlumie rozryczanych rowiesnikow, polowe czasu lezy w swoim lozeczku i patrzy w sufit-takie sa realia:-(

Super ,że powoli się zaczyna układać .kugela nic dodać nic ująć.
Karolki taka prawda leża dzieci patrzą w sufit... bo nie są w stanie poświęcić 100% czasu każdemu dziecku z osobna(chodzi o panie ze żłobka ).
DZIEWCZYNY SEBASTIAN OD CZWARTKU WRACA DO PIEKARNI !!!!!!!!!!!!
mam problemy ale jakoś sobie radziłam przez ten czas co Seba nie miał pracy.. sprzedawałam małe ubranka Laury i zawsze było dla niej na te mleko,pampersyniczego jej nie brakowało.. a mi czy Sebie nic do szczescia nie było potrzebne..
może teraz w końcu jakoś się odbijemy od dna ;-)
u mnie taka brzydka pogodaah szkoda...
ide zrobić pranie i w końcu zjeść śniadanie bo słychać bas w brzuchu
( aaa no i co do niani .. sama nią byłam pracując w Irlandii .Zajmowałam się 3 miesięcznym chłopcem przez prawie rok czasu.. i traktowałam go jak swoje dziecko.. tuliłam,nosiłam ,spacerowałam z nim..
Mama była szczęśliwa, dziecko też no i ja)
ps. Małgosia (mama tego chłopca) wolała opiekunke która poświęci 100% czasu jej dziecku .. dlatego niania była dla niej mniejszym złem...













,miała uczulenie na tetrę ,a pampersy 16 lat temu to był mega luksus.Niestety mleko i pampersy + opłaty prawie w całości "zjadały" dochody .Dla mnie najważniejsza jednak była mała.










Od tego są sale zabaw,klubiki malucha,place zabaw,spotkania w gronie mam z maluchami i wiele,wiele innych możliwości;-):-):-)
Krzysio śpi, ta pogoda tak na niego wpływa
przeczytałam ten artykuł wczoraj... Bóg mi świadkiem, że gdybym dowiedziała się, że mojemu dziecku wpychane było do buźki to, co zwymiotował zrobiłabym dokładnie to samo jej babie, która robiła to jemu...
Też wpychałabym jej wymiociny w usta
ale niestety, większość zwierząt lepiej traktuje młode, niż człowiek swoje własne dzieci
Ja żłobkowi mówię nie. I to tylko i wyłącznie moje subiektywne zdanie - jak już wspominałam artykuły do gazety mogę pisać w domu, realizuję się poprzez projekty KTO, wychodzę do ludzi, spotykam się z różnymi osobami... a, że codziennie w domu to samo? Cóż, aktualnie przymierzam się do tworzenia mydełek - takich hand made. Muszę o tym dokładnie poczytać i już mam zajęcie, a jak uda się jakieś sprzedać, to już w ogóle wypas :-) W żłobku dokładnie jest tak, jak piszą dziewczyny - dziecko leży i gapi się w sufit, bo nikt się z nim indywidualnie nie będzie bawił, a dzieci, które mają jakieś problemy... mój smyk np. ulewa - lekko, bo lekko, ale ulewa i po takim ulaniu trzeba mu wyczyścić szyjkę, przebrać, zasmarować sudocremem (bo się odparza) i wokół ust jakimś kremikiem - ktoś to tam zrobi? Jak uleje niewiele, to nawet nikt nie zauważy...
:-( Nie wiem, może ja jestem typem domatora... W razie czego na szczęście mam mamę - jak jeździmy z mężem na spotkania, czy zorganizowane przez nas koncerty, to opiekuje się Krzysiem:-) ona jest szczęśliwa, on jeszcze bardziej
ma babcię, dziadka, wujka i grono kolegów wujka, którzy nagle materializują się u niego w domu - aspołeczny raczej nie będzie 
Flaurka - tylko proszę nie traktuj tego, jako ataku na siebie, bo ja Cię doskonale rozumiem, że dostajesz w domu kota, ja też miewam takie dni ;-)
ale zawsze rano, kiedy Młody drzemie biorę prysznic, myję włosy i robię makijaż. Że po domu? No i co, dla męża też chcę być ładna ;-) i jakoś mi to pozwala podnieść sobie morale 











