Czarnula, u nas cc to takze ostateczność, przy Stasiu miałam je ze wzgledu na zanik tętna u Małego, a teraz muszę mieć, ponieważ przy porodzie sn byłaby duża szansa na rozerwanie macicy, poniewaz minelo zbyt malo czasu od pierwszego porodu. Kiedys takze byłam przeciwna cc, moja mama ktora rodzila mnie przez 2 dni, w tym 12 godzin bóli krzyzowych, dodam ze po porodzie otrzymałam 2 pkt. poniewaz przez chwile bilo mi serce, pozniej reanimacja, diagnoza ze bede gleboko uposledzona( na szczescie sie nie sprawdzilo

), namawiala mnie na cc, u nas kosztuje 4,5tys. co rodzice obiecali pokryc w calosci. Nie zgodzilam sie na to rozwiazanie, ale juz po 7 godzinach porodu sn bardzo tego zalowałam, bol nie do zniesienia, rozwarcie 3,5, przy czym od 24tc. miałam 1,5cm., brak postepow porodu. Nie ukrywam, ze ulzylo mi gdy lezalam na stole operacyjnym
Suzi, ja takze skupiam sie na tym by przetrwac te najtrudniejsze 12 tygodni, ale po pierwszym poronieniu i drugiej ciąży z komplikacjami, hipotrofią i cc musiałam zainteresować sie takze innymi aspektami ciazy.