Hej laski
W grudniu mowilam sobie - byle do stycznia, byle ten rok sie skonczyl i bedzie lepiej. A tu niespodzianka - wciaż mam tyły w pracy i kwitne tam po 9h. Gdyby nie L, ktory po mnie przyjeżdza to siedzialabym i dluzej. No coz - mam nadzieje, ze to tak na poczatku i kiedys sie skonczy. W każdym razie nie wiem kiedy mija mi czas - pracuje od 7, a tu zaraz 16 i przyjeżdża Leszek...
Mlody postanowil zignorowac porę roku i nawet glupiego kataru wciaz nie posiada

) Zdrowy jak rydz, ma dobry humor, choć dzis widzialam znowu objawy klucia zebiszczy - masc pomogla o tyle, ze spi od 19 już, nie przebrany, nie wykapany i nie najedzony

)) Czekam aż wstanie trzaskac lodowką, dotankuje i wymyje mu choć tyłek.
Mlody zawojowal babcie i dziadka - rzadzi nimi i polowa wioski, ktora przychodzi podziwiac to cudo

) Lubi ludzi, jest ciekawy jak widzi kogos nowego i strzela usmiechami - no cyganskie dziecko mi sie trafilo, po mamusi

Opanowal juz moja kuchnie - szuflada pod piekarnikiem jest jego, bo latwo chodzi i musialam wsadzic tam rzeczy, ktore krzywdy mu nie sporządzą, bo pusta go zirytowala
Od kilku dni uskutecznia wstawanie; ulubiona podpórką jest tata, wzglednie mama - przenieslismy sie na podloge do niego, bo wystarczy sobie usiaść z nim na dywanie i on bedzie i godzine sie wspinal, padal, otrzepywal, wspinał, padal... A my mozemy np. ogladac TV spokojnie

Wczoraj podczas mojego "dyzuru dywanowego" poskladalam pranie z 3 pralek

)
No i przesypia cale noce

) Standardowo kapiel o 19, potem czary mary z tatą - Leszek wciaz go kapie i maja juz takie rytualy, ze ja tam sie wtrącać boje - np. zawsze tak samo mlody jest zawijany w ręcznik, zawsze lewe ucho najpierw suszone, potem prawe, mycie buzi wacikiem, smarowanie Emolium, Witamina D... Ja jak czasem sie chce poudzielac to krzycza na mnie, ze nie teraz to czy tamto robię

)) Ja moge zrobic mleko i odbieram juz przebrane dziecko do karmienia - bo w kwesti usypiania malucha jestem lepsza od tatusia - jakies ruchy mam mieksze czy co, w każdym razie po butelce jest odbicie i zazwyczaj wystarczy odlozyc do lozeczka i jest fik na boczek. Jak nie fiknie to albo na rece spowrotem i spiewamy sobie Jolkę Jolkę, albo w ekstremalnych przypadkach idziemy do duzego lozka sie bawic

)) W kazdym razie o 20 dziecka nie ma i mamy czas dla siebie. Budzi sie czasem na mleko w nocy - czasem o 3, czasem o 5 a ostatnio coraz cześciej spi do 6.30, czyli do pobudki. A jak te pobudki wygladaja

)) Odpycha Leszka, krzywi sie i calym soba mowi - "wypad ojciec"!!

)) Dzis Leszek rozebral go z pizamy na calkowitego spiocha - maly byl mieciutki jak kaczuszka - spal sobie

))
I na koniec bezzębny usmiech traktorzysty w wykonaniu mojego synka dla cioteczek z BB

))
