spóźnione buziaczki dla Hanusi:*:*:*
Pieszczoszka, Czarnula - po prostu przytulasek
Mysio - uważam jak Nuta, że raczej nic nie zdziałacie z obecną nianią, to tak jakby Gabryś został z którymś z dziadków (jego pradziadków), mają swoje zasady, złote sposoby i poglądy ze średniowiecza. dokarmianie jest najgorsze, mam nadzieję, że przynajmniej zdrowym jedzeniem, odpowiednim do wieku (moi dawali 10 miesięcznemu Bartkowi smażoną kiszkę

). jeśli otwarta rozmowa nie pomaga to szukajcie zastępstwa, niestety..
jednak wierzę, że znajdziecie kogoś idealnego

jeśli miałabym szukać niani, to byłby to ktoś młody, może studentka? osoba w naszym wieku ma siłę, chęci i bawi się z dzieckiem. nie sztuką jest wsadzić dziecko do łóżeczka, zasypać zabawkami, albo włączyć bajkę, w odpowiednich momentach nakarmić i przebrać. myślę, że czas z opiekunką nie powinien być dla dziecka poczekalnią, raczej czasem miło spędzonym, rozrywkowym, życiem po prostu!
Fiore - jeśli chodzi o różnicę wieku to mi absolutnie nie przeszkadza, ale jeśli moja 20 letnia córka związałaby się z 40 letnim mężczyzną to nie byłabym zachwycona.. zupełnie jak z homoseksualistami, do póki nie padnie ma mojego męża lub syna

poza tym mam znajomych gejów, uwielbiam ich i w ogóle mi nie przeszkadzają, są dla mnie normalni.
Gabryś Mysio - :*
Gabryś Czarnulki - :*
Ola Dusi - :*
i moja seria narzekań.. nienawidzę wstawać o 5 rano kiedy na prawdę wcale bym nie musiała! nerwowa później jestem przez cały dzień..
w sobotę szykują się imieniny teściowej, dzwoniła do mnie i z jej gadki wywnioskowałam, że jest święcie przekonana, że zostaniemy na noc, oczywiście Miśkowi stworzyła się wizja, że będzie mógł pić i ten pomysł przypadł mu do gustu. oczywiście wczoraj się o to sprzeczaliśmy, problem zawieszony, nierozwiązany, bo z tego wszystkiego zrobiła się kłótnia o to kto co robi dla dzieci, oczywiście najważniejsze robi wspaniały mąż - zarabia i uważa się zwolniony z wszelkich innych obowiązków, może co najwyżej zajmować się męskimi robotami - zrzucaniem węgla, koszeniem trawy.. "wszystko ponad to, to jego dobra wola".
możecie sobie wyobrazić jak to podziałało na sfrustrowaną, niewyspaną matkę dwójki dzieci, których tak na prawdę nie chciała, nalegał na nie ów cudowny mąż..
w takich chwilach nie żałuję, że mam dzieci, ale tego, że mam takiego męża..
oczywiście zaraz zrobiło się normalnie, zwyczaj zamiatania problemów pod dywan Misiek traktuje jak tradycję i ma go głęboko w genach.. to będzie to, czego nie wyplenię skoro nie udało mi się przez 6 lat to nie liczę na cud..