witam i ja
aż mi żal, że nie uczestniczyłam we wczorajszej rozmowie

tylko druga kobieta zrozumie

u nas? cóż, moje libido szaleje, ale i tak coś wiecznie przeszkadza - a to Barti nas pilnuje (a kiedyś nas złapał i mówi "ja też chcę na konika

), a to noga Miśka, choroba, zmęczenie, kłótnia, albo któreś z nas siedzi przed komputerem, a drugie już śpi, no i babcia, która nasłu****e "co tak głośno robimy, że nie może spać, żebyśmy sobie nie myśleli - u niej wszystko słychać". wczoraj nawet Misiek wspomniał, że nie chcę się z nim kochać, bo ciągle coś mnie boli - tylko jest taki kołek, że nie powie, że ma ochotę i nie zacznie - taki niby wstydliwy, a później foch, bo się nie domyśliłam. zobaczymy dzisiaj, może jak mnie nie wkurzy (bo kłótnia nadal zawieszona), to wcisnę się w jego ulubioną koszulkę i może zmajstruję mu jakiś masaż
po porodzie? miałam taką ochotę na
dziki seks, że wytrzymałam 4tygodnie i to tylko dlatego, bo Misiek bał się, że zrobi mi krzywdę. zszywane krocze odrobinkę bolało, ale szybko przeszło. później doszedł paniczny strach przed zajściem w ciążę - nie karmiłam, więc na wizycie 6tyg po dostałam receptę na plastry - Misiek uważa, że przez nie mi się chce, ale czy jest różnica.. z orgazmem zawsze miałam "pod górkę", jak sama nie "rządzę", to rzadko kończę, ale nie tylko orgazm jest przyjemny, a sam seks i gra wstępna, więc nie narzekam.
I jeszcze gotowość Miśka - zadziwia mnie. 5minut przerwy (jako wznowiona gra wstępna) i gotowy. kiedy bym nie chciała, to go mam

jedynie jego nieśmiałość mi troszkę przeszkadza - mam porównanie, bo po alkoholu ośmielony mówi na co ma ochotę
rozpisałam się. &&&za wizytujące i potrzebujące.
miłego wtorku:*