Witajcie słonecznie
jakoś nie miałam natchnienia na pisanie i w sumie to nie miałam sił.
Jak tylko trochę sie poruszam, to strasznie puchną mi kostki i ból utrudnia mi normalne poruszanie się.
Wczoraj byłam krótko w mieście, dobrze, że mam prawko i nie muszę się ciągać na piechotę, o nic by ze mnie nie było. Po powrocie do domu obiad, sprzątanie i zebranie WM. Jakaś paranoja, ostatni raz poszłam na taki spęd dziwnych lokatorów. Wróciliśmy 0 20.30 i czekało mnie sprzątanie po miniremoncie, który niby został zakończony, ale ...
Myślałam,że mi kręgosłup pęknie, ale w sumie najgorsze zrobił R.
Dziś tylko starłam kurze i umyłam mopem podłogę. Nie cierpię mopów, wolę ścierką na kolanach ale teraz nie daję rady. Po godzinie prac porządkowych nogi jak balony. Wpadła sąsiadka na kawę, a później przypomniała się teściowa, że miałyśmy jechać po mięso do wędzenia na święta. ok. Wróciłam i dalej sprzątanie, musiałam poczyścić kwiaty bo już nie mogłam patrzeć jakie są zakurzone.
Teraz leżę, pęka mi kręgosłup i brzuch się napina. Ogólnie nie mam na nic siły, nawet na spacer. czy tak będzie do końca???
Jedyna pocieszająca myśl, to że udało mi sie w lumpku kupić fajną sukienkę, jak mnie najdzie wena to wstawię foto, będzie się w co ubrać na święta.
U nas piękna pogoda, więc mam zamiar jutro poprać wszystkie ciuszki. Piorę w balsami Lovela, kupiłam i do białego i do kolorów. Płynu do płukania nie mam, ale może jutro jakiegoś dzidziusia zakupię.
Na zgagę polecam zimne mleko, albo migdały. Mi pomagają. Kupiłam też renni ale nie działa na mnie.
Wszystkim potrzebującym powodzenia i &&&&, szczególnie tym szpitalnym i miłego weekendu dla wszystkich!